Wydarzenia
Kuba
Świat
Wiadomości kulturalne
 














 
Transport na Kubie
 
Trinidad
 
Sławni Kubańczycy
    2012-02-02
Prezydent Brazylii w Hawanie

    2012-01-30
Castro wzywa do walki z wrogiem

    2012-01-26
Głupota i ignorancja według Fidela Castro

Strona główna  » Aktualności » Kuba                 
Kuba

Internetowa rewolucja otwiera nielegalną drogę na Kubę

2010-02-01

Yoan  dostawał  25 USD miesięcznie jako  informatyk w państwowym  przedsiębiorstwie,  ale  zarabiał dodatkowe  500 USD  dzięki sprzedaży  internetu, usługi,  którą wielu Kubańczyków zamawia i opłaca  na czarnym rynku, obchodząc  rządową  kontrolę nad dostępem do sieci, donosi  AFP.

W swojej pracy, Yoan zarządzał 10 kontami internetowymi, należącymi do  funkcjonariuszy upoważnionymi  do posiadania  maili.  Yoan „pożyczał”  hasła urzędników i wynajmował je  „zaufanym” klientom w ramach dwóch zasad: „podłączaj się  w nocy lub o świcie” i „żadnych politycznych stron”.

„Zająłem si ę tym biznesem, bo moja pensja nie starczała na życie. Niedawno miałm kontrolę.  Śledzili numery telefonów i jeden z klientów doniósł. Wyrzucili mnie z pracy  i zapłaciłem  1.500 pesos  (60 USD)  grzywny”, powiedział AFP  31-latek.

Yoan, którzy przez  cztery lata nie może znaleźć pracy, był jednym z oczek sieci, która łączy Kubańczyków z nielegalnym internetem:  10-15 USD to koszt miesięczny posiadania jedynie maila, 50 USD  za surfowanie w internecie  lub  1 dolar za każdy wysłany lub odebrany mail.  To biznes, który  rząd Raúla Castro j umieścił w swojej ofensywie przeciwko „nielegalnym”.

„Dla Kubańczyka  wszystko rozbija się o pieniądze. Ale muszę być w kontakcie z moimi znajomymi  i ze  światem. Nie mogę sobie pozwolić na pełny nielegalny internet, mam tylko pocztę. Łączę się w nocy, jak prosi  mój nielegalny dostawca”, mówi Aida, 38-letnia kelnerka.

Yoan dostarczał tylko dostęp do adresów mailowych.

„Są problemy z  ochroną legalnej  sieci i dla informatyka nie jest problemem przedostać się przez luki. Robiłem trochę bałaganu, tak aby mozna było także przeglądać strony  i pobierałem nie 15, ale  50 USD. Z  10 klientami współpracowałem tak prawie rok”, wyjaśnia.

Łącze na Kubie jest satelitarne. Oficjalna wersja jest taka, że embargo USA blokuje dostęp do podmorskich kabli, które przechodzą w pobliżu ich brzegów. I to, według kubańskiego rządu, sprawia, że łącze jest drogie i limitowane w dostępie.  Pierwszeństwo  przeznaczone jest dla instytucji użyteczności publicznej:  przedsiębiorstw państwowych i zagranicznych, centrów badań naukowych i  akademickich lub dla specjalistów pracujących w swoich domach, jak lekarzee.

Bez wątpienia  Hawana odmawia połaczenia się z siecią  kablami USA ze względu na „bezpieczeństwo narodowe”.

Kubańczycy mają dostęp do usług internetowych w punktach państwowych, gdzie  za  1,5 USD za godzinę mają dostęp do globalnej sieci. Hotele sprzedają karty za 7 USD za  godzinę,  zupełnie irracjonalną dla Kubańczyka cenę, bo przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosi  20 USD.

„Nie ma mowy, nie mogę sobie na to pozwolić, więc płacę za dostęp do nielegalnej sieci, aby móc  komunikować się z moim tatą, który mieszka w Miami. Nigdy nie piszę o polityce . Nie wypuszczam „robaka antyrewolucyjnego”, mówi Marilis, 23-letni student prawa.

Raúl Castro uwolnił  dwa lata temu sprzedaż komputerów, ale internet nadal jest limitowany. Na 11,2 milionów mieszkańców Kuby  tylko 1,4 milionów ma dostęp do krajowej sieci (intranet) i posiada 630.000 komputerów, według oficjalnych danych.

„Kilka dni temu nie mogłam się połączyć, mój dostawca sprzedaje to samo hasło  innym osobom, konto było zajęte, sieć zawieszała się  i była bardzo wolna”, narzeka  Rita, posiadaczka nielegalnego konta, od kiedy kupiła na czarnym rynku komputer za 750 USD, gdy sprzedaż jeszcze była zabroniona.

Wiceminister Informacji, Ramon Linares, powiedział niedawno, że nastąpi zwiększenie szybkości  łącza do 209 Mb wyjściowe  i 379 Mb wejściowe.  Ma być to minimalna  przepustowość  dla wszystkich użytkowników na Kubie,  także w przyszłości właścicieli kont indywidualnych, gdy nastąpi połączenie do podwodnego kabla w 2011 r. z Wenezueli.

„Nawet jeśli  rozwiążą problemy techniczne, nie będziemy mieli  wolnego dostępu do sieci na wyspie. To oczywiste, że ci, którzy rządzą  krajem  zadecydują, jakie informacje możesz sprawdzić, jakie książki  czytać, a nawet  dokąd możesz podróżować, jeśli w końcu uda ci się wyjechać”, narzeka Aida.

Nie zajmując się  polityką w internecie, wielu Kubańczyków nadal komunikuje się w sieci ze swoimi krewnymi zagranicą,  sprawdza informacje dnia,  śledzi  horoskopy,  a nawet dokłada się  do boomu w portalach takich, jak Facebook czy Twitter.

 

Źródło: www.ddcuba.com

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House