Kuba
Internetowa rewolucja otwiera nielegalną drogę na Kubę2010-02-01 Yoan dostawał 25 USD miesięcznie jako informatyk w państwowym przedsiębiorstwie, ale zarabiał dodatkowe 500 USD dzięki sprzedaży internetu, usługi, którą wielu Kubańczyków zamawia i opłaca na czarnym rynku, obchodząc rządową kontrolę nad dostępem do sieci, donosi AFP. W swojej pracy, Yoan zarządzał 10 kontami internetowymi, należącymi do funkcjonariuszy upoważnionymi do posiadania maili. Yoan „pożyczał” hasła urzędników i wynajmował je „zaufanym” klientom w ramach dwóch zasad: „podłączaj się w nocy lub o świcie” i „żadnych politycznych stron”. „Zająłem si ę tym biznesem, bo moja pensja nie starczała na życie. Niedawno miałm kontrolę. Śledzili numery telefonów i jeden z klientów doniósł. Wyrzucili mnie z pracy i zapłaciłem 1.500 pesos (60 USD) grzywny”, powiedział AFP 31-latek. Yoan, którzy przez cztery lata nie może znaleźć pracy, był jednym z oczek sieci, która łączy Kubańczyków z nielegalnym internetem: 10-15 USD to koszt miesięczny posiadania jedynie maila, 50 USD za surfowanie w internecie lub 1 dolar za każdy wysłany lub odebrany mail. To biznes, który rząd Raúla Castro j umieścił w swojej ofensywie przeciwko „nielegalnym”. „Dla Kubańczyka wszystko rozbija się o pieniądze. Ale muszę być w kontakcie z moimi znajomymi i ze światem. Nie mogę sobie pozwolić na pełny nielegalny internet, mam tylko pocztę. Łączę się w nocy, jak prosi mój nielegalny dostawca”, mówi Aida, 38-letnia kelnerka. Yoan dostarczał tylko dostęp do adresów mailowych. „Są problemy z ochroną legalnej sieci i dla informatyka nie jest problemem przedostać się przez luki. Robiłem trochę bałaganu, tak aby mozna było także przeglądać strony i pobierałem nie 15, ale 50 USD. Z 10 klientami współpracowałem tak prawie rok”, wyjaśnia. Łącze na Kubie jest satelitarne. Oficjalna wersja jest taka, że embargo USA blokuje dostęp do podmorskich kabli, które przechodzą w pobliżu ich brzegów. I to, według kubańskiego rządu, sprawia, że łącze jest drogie i limitowane w dostępie. Pierwszeństwo przeznaczone jest dla instytucji użyteczności publicznej: przedsiębiorstw państwowych i zagranicznych, centrów badań naukowych i akademickich lub dla specjalistów pracujących w swoich domach, jak lekarzee. Bez wątpienia Hawana odmawia połaczenia się z siecią kablami USA ze względu na „bezpieczeństwo narodowe”. Kubańczycy mają dostęp do usług internetowych w punktach państwowych, gdzie za 1,5 USD za godzinę mają dostęp do globalnej sieci. Hotele sprzedają karty za 7 USD za godzinę, zupełnie irracjonalną dla Kubańczyka cenę, bo przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosi 20 USD. „Nie ma mowy, nie mogę sobie na to pozwolić, więc płacę za dostęp do nielegalnej sieci, aby móc komunikować się z moim tatą, który mieszka w Miami. Nigdy nie piszę o polityce . Nie wypuszczam „robaka antyrewolucyjnego”, mówi Marilis, 23-letni student prawa. Raúl Castro uwolnił dwa lata temu sprzedaż komputerów, ale internet nadal jest limitowany. Na 11,2 milionów mieszkańców Kuby tylko 1,4 milionów ma dostęp do krajowej sieci (intranet) i posiada 630.000 komputerów, według oficjalnych danych. „Kilka dni temu nie mogłam się połączyć, mój dostawca sprzedaje to samo hasło innym osobom, konto było zajęte, sieć zawieszała się i była bardzo wolna”, narzeka Rita, posiadaczka nielegalnego konta, od kiedy kupiła na czarnym rynku komputer za 750 USD, gdy sprzedaż jeszcze była zabroniona. Wiceminister Informacji, Ramon Linares, powiedział niedawno, że nastąpi zwiększenie szybkości łącza do 209 Mb wyjściowe i 379 Mb wejściowe. Ma być to minimalna przepustowość dla wszystkich użytkowników na Kubie, także w przyszłości właścicieli kont indywidualnych, gdy nastąpi połączenie do podwodnego kabla w 2011 r. z Wenezueli. „Nawet jeśli rozwiążą problemy techniczne, nie będziemy mieli wolnego dostępu do sieci na wyspie. To oczywiste, że ci, którzy rządzą krajem zadecydują, jakie informacje możesz sprawdzić, jakie książki czytać, a nawet dokąd możesz podróżować, jeśli w końcu uda ci się wyjechać”, narzeka Aida. Nie zajmując się polityką w internecie, wielu Kubańczyków nadal komunikuje się w sieci ze swoimi krewnymi zagranicą, sprawdza informacje dnia, śledzi horoskopy, a nawet dokłada się do boomu w portalach takich, jak Facebook czy Twitter. Źródło: www.ddcuba.com
|