Świat
Noworoczny zgrzyt kubańsko-hiszpański2010-01-12 autor: ms Początek roku 2010 przyniósł nieoczekiwane tarcia na linii Kuba-Hiszpania. Sprawcą dyplomatycznego napięcia był – chcąc nie chcąc - Luis Yáñez-Barnuevo, socjalistyczny eurodeputowany hiszpański, którego kubańskie władze graniczne deportowały z Wyspy. Może zatem to jednak nie on, a strona kubańska odpowiada za całe zamieszanie? „Opuści pan Wyspę najbliższym samolotem” – takie słowa usłyszał Yáñez, który wraz z żoną Carmen Hermosín – również politykiem PSOE – chciał dostać się na Kubę, gdzie oboje mieli zamiar spędzić kilka dni (3-8 stycznia) w charakterze turystów (taką też mieli wizę - turystyczną). Znany kubańskim służbom z wcześniejszych kontaktów z wewnętrzną opozycją Yáñez został jednak zawrócony, zanim jego stopa zdążyła postanąć na terytorium Kuby. Reakcja strony hiszpańskiej była natychmiastowa: rządowy sekretarz do spraw Ameryki Łacińskiej, Juan Pablo de la Iglesia, wezwał kubańskiego ambasadora w Hiszpanii, Alejandro Gonzaleza, prosząc o wyjaśnienie sprawy, i wyraził nadzieję, że do podobnej sytuacji nie dojdzie w przyszłości. „Takie incydenty nie sprzyjają polepszeniu relacji między obydwoma krajami” – dodał De la Iglesia. Za „nieporozumienie” i „pomyłkę” uznał incydent hiszpański Minister Spraw Zagranicznych Miguel Ángel Moratinos – jeden z największych przyjaciół Kuby w UE - który wyraził opinię, że „błąd ten nie zmieni woli Hiszpanii, aby w trakcie europejskiego przewodnictwa w pierwszym semestrze tego roku, doprowadzić do rewizji wspólnego stanowiska Unii z 1996 r. wobec Kuby i polepszenia wzajemnych relacji”. Sam zainteresowany, Luis Yáñez, też nie czuje się nadto poszkodowany i z wyrozumiałością spogląda na zdarzenie. „Zajmuję krytyczne stanowisko wobec kubańskiego rządu, podobnie jak wobec innych rządów nieprzestrzegających praw człowieka” – powiedział Yáñez. Dodał jednocześnie, iż popiera zmianę unijnego stanowiska wobec Kuby, gdyż jest ono „przestarzałe i wymaga modyfikacji”.
|