Wydarzenia
"Proszę by złożył Pan kwiaty na moim grobie, gdy Kuba będzie już wolna” - Guillermo Fariñas w rozmowie z Lechem Wałęsą.2010-03-12 We wczorajszej wieczornej (11 marca 2010) rozmowie telefonicznej Lech Wałęsa wyraził zrozumienie dla sytuacji Guillermo Fariñasa i zadeklarował pomoc, ale prosił o ponowne przemyślenie decyzji i zawieszenie strajku głodowego. „Wolna Kuba potrzebuje przywódców, takich jak Pan” powiedział. „Kuba potrzebuje męczenników, jak Orlando Zapata, żeby obudzić światową opinię publiczną i zainteresować ją sprawą kubańską” odpowiedział Fariñas. Lech Wałęsa przekonywał, że dysydent swoją postawą już wygrał i poruszył już świat, a opinia publiczna dowiedziała się o więźniach politycznych i sytuacji na Kubie, natomiast do budowania wolnej Kuby potrzeba żywych ludzi, działań i zwycięstw. Jednak wydaje się, że Farinas jest przekonany do swojej decyzji i trudno będzie ją zmienić: „Darzę Pana wielkim podziwem, szanuję Pana, Pańską opinię i to, co zrobił Pan dla Polski, ale nie mogę przerwać strajku głodowego. Wybrałem ten sposób walki z totalitaryzmem, walki o wolność na Kubie i muszę być konsekwentny. Jeżeli umrę, proszę Pana tylko o to, by złożył Pan kwiaty na moim grobie, gdy Kuba będzie wolna.” Po niedawnej śmierci innego dysydenta kubańskiego, Orlando Zapaty Tomayo, Lech Wałęsa wystosował apel do laureatów Pokojowej Nagrody Nobla „aby czym prędzej podjąć wspólne działania w celu wywarcia presji na reżim Castro i domagać się natychmiastowego uwolnienia tych, którzy za swoje poglądy skazywani są na wieloletnie wyroki pozbawienia wolności”. Parlament Europejski potępił w czwartek kubański reżim za dręczenie opozycjonistów. Jednak protest głodowy czołowych działaczy opozycyjnych rozprzestrzenia się, kilku z nich, znajdujących się w więzieniach, także rozpoczęło głodówki. Guillermo Fariñas rozpoczął swój strajk po śmierci Orlando Zapaty.Dziś nad ranem trafił do szpitala, jego stan zdrowia jest krytyczny.
|