Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Transport na Kubie
 
Rysunki kubańskich dzieci
 
Hector Palacios Ruiz w Polsce
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Artykuły » Kuba i jej przyszłość                 
Kuba i jej przyszłość

  Jorge Oliviera Castillo

 

Na marginesie hipotez, atmosfera na Kubie wskazuje, że zmiana, jaka nadejdzie, przekroczy barierę powierzchowności.

Odgadywanie rozmiaru tego, co rodzi się jako ruch utworzony, przede wszystkim, przez siły przeciwstawne woli zestarzałej nomenklatury, której ręce spoczywają na drążkach konserwatyzmu, jest trudnym zadaniem w kontekście bardzo jeszcze hermetycznym i który jest poddany wahaniom okoliczności, jakie, bez wątpienia, wyłonią się w miarę, jak będą się implementowały zapowiadane zmiany strukturalne oraz koncepcji.

Jedna z interpretacji zdarzeń skłania do przemyśleń, że rytm tych zmian pewnie będzie wolniejszy począwszy od 2010 r.

Należy oczekiwać, iż Raúl Castro będzie nadal opierał się byciu głównym a aktorem demontażu systemu. Uczyni, co niezbędne, by utrzymać równowagę na cienkiej linie, to jest ulżyć, na ile jest możliwe, jako spadkobierca totalitarnej dynastii, poprzez puszczenie oka do kapitalizmu w kwestiach ekonomicznych i do państwa prawa odnośnie podstawowych swobód.

Pod koniec swego cyklu biologicznego zechce zostać zapamiętanym jako dyktator „light”, który skreślił ideologię z pierwszego miejsca na liście priorytetów.

Wydaje się, iż ma poparcie ważnych aktorów zagranicznych, by wykonać prace projektowane, jako wstęp do nadchodzącego skoku (po śmierci) w kierunku przemiany ze wszystkimi swymi atrybutami.

Kontrola procesu takiej natury wymaga mechanizmów powstrzymywania i regulacji. Jedna pomyłka wystarczyłaby do rozpętania anarchii w jej najbardziej dramatycznych wersjach. A to nie służy nikomu, niezależnie czy popiera czy nie obecny reżim.

To, co się zbliża na Kubie, posiada punkty zbieżne z terapią szokową. Unowocześnienie systemu powstałego pół wieku temu, w dobie obecnego poważnego kryzysu wewnętrznego i zagranicznego jest zadaniem wyjątkowo delikatnym.

Ogrom nagromadzonych porażek wewnętrznych i nieusprawiedliwionych spraw wiecznie odkładanych na później, by wydobyć kraj z woluntaryzmu i nieracjonalności osiągnęły krytyczny poziom, który zagraża stabilności.

Fakt, iż potrzebny jest silny rząd, by zapoczątkować przełomowy etap w historii narodu kubańskiego nie jest przeszkodą by uprawomocniły się, de jure lub de facto, zachowania, które ilustrują ten sam wzór brutalności, używany od pojawienia się i konsolidacji najdłuższej współczesnej dyktatury na zachodniej półkuli.

Jednak porównując represje wobec pokojowych opozycjonistów i osób związanych z rodzącym się społeczeństwem obywatelskim zmniejszyły się, to nadal istnieją fluktuacje, które nie pomagają docenić stopniowego zmniejszania represji tak w działaniu, jak w stosowanym języku, który jest obraźliwy i wykluczający w stosunku do Kubańczyków, którzy nie wyznają oficjalnej ideologii.

Byłoby bardzo przykro gdyby, aby zagwarantować spokój w procesie niepewnego otwierania się, społeczność międzynarodowa podwoiła swe pasywne nastawienie przed postawami nadmiernymi, które nie prowadzą do złagodzenia społecznej atmosfery.

Tą niezaprzeczalną kwestią, by otrzymać definitywne poparcie zagranicy polityczne i finansowe, w początkowej ewolucji w kierunku czegoś jeszcze zakotwiczonego w głębokich wodach niepewności, powinno być uwolnienie poprzez amnestię więźniów politycznych i więźniów sumienia. Podczas sprawowania władzy, partia komunistyczna nigdy nie zgodziła się na zadekretowanie akcji tego typu.

Niewątpliwie pomimo zużycia i zmniejszenia swej skuteczności, „usługi” represyjne nadal pozwalają utrzymać kontrolę. W takim razie, dlaczego nadal eksterminuje się za kratkami ponad 200 więźniów politycznych i sumienia? Jeśli, jak mówią, mają jednomyślne poparcie powszechne, to czego obawia się rząd? Jak ocenić tak wielkie nadużycie i zawzięcie przeciw stosunkowo niewielkiej liczbie głosów/osób, które mają odwagę wyrażać swoje odmienne zdanie z otwartą przyłbicą?

W najbliższych latach rozjaśnią się niewiadome dotyczące losu Kuby. Jak wspomniałem na początku, istnieje prawdopodobieństwo, że rok 2010 okaże się realnym punktem zwrotnym w kalendarzu reform. Co i do jakiego stopnia będzie reformowane jest niewygodnym pytaniem bez definitywnej odpowiedzi.

To, czego można być pewnym, to to, że coś zmierza w stronę innych portów, być może bliskich kapitalizmowi państwowemu za zgodą i z protekcją partii komunistycznej. Byłby to początkowy rozdział przejścia do pełnej demokracji.

Raúl Castro powiedział, że nie ma zamiarów stać się w Michaiłem Gorbaczowem z tropików. Jednakże, mam przeczucie, że kubański polityk tylko czeka na to, by wcielić się w tę rosyjską osobistość.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że „autor pierestrojki i głasnosti na Kubie” jest obecnie jednym z tych, wydawałoby się, wiernych członków partii na centralnym szczeblu lub w innej pośredniej strukturze. Czy znajduje się on w szeregach wojska czy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych? Zagłębiać się w przypuszczenia, w jakim miejscu znajduje się obecnie Raúl Castro, to strata czasu. Istotnym jest to, że istnieje. Historia powtarza mi to co noc. Po stałych powtórkach mogę spać lepiej.

 

 

Przeł. Clara Coner

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House