Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Transport na Kubie
 
Kubańczycy - życie codzienne
 
Sławni Kubańczycy
    2010-03-12
"Proszę by złożył Pan kwiaty na moim grobie, gdy Kuba będzie już wolna” - Guillermo Fariñas w rozmowie z Lechem Wałęsą.

    2010-03-11
Parlament Europejski przyjmie oświadczenie ostro potępiające Kubę

    2010-03-05
Stowarzyszenie dziennikarzy na rzecz więzionych dziennikarzy

Strona główna  » Artykuły » Kuba płaci inwestorom bonami na jedzenie                 
Kuba płaci inwestorom bonami na jedzenie

  Yoani Sanchez

Co noc  między stolikami w kabarecie luksusowego hotelu w Hawanie krąży Europejczyk z  niezwykłą prośbą . Podchodzi  do gości i proponuje, aby zapłacili za przyniesiony im rachunek jego kolorowymi talonami, które wyciąga z kieszeni garnituru. W zamian za to prosi o przekazanie mu równowartości kwoty w peso wymienialnych, które może następnie zamienić na dolary lub euro, z którymi może wrócić  do Europy.  Ten człowiek jest ofiarą finansowych „El Corralito”*[1]  które uniemożliwiają  wielu zagranicznym  inwestorom  podjęcie własnych  zysków z  firmy na Kubie i wywiezienie ich do Europy. Aby nie zostawiać  ich w zupełnej rozpaczy, kubańskie władze pozwalają  im płacić za konsumpcję  w restauracjach wzdłuż  i  wszerz  całej wyspy,  kawałkami  kolorowego papieru  pozbawionego  realnej wartości.

 

Dzisiaj  dramat zamrożonych funduszy dotyka wielu przedsiębiorców, którzy po  wejściu na wyspie w  1995r. Ustawy o  Inwestycjach  Zagranicznych, byli gotowi do zainwestowania w kubańską gospodarkę. Korzystali oni z przywileju prowadzenia prywatnej firmy, całkowicie zakazanego dla tych, którzy się  tu urodzili. Zagraniczni przedsiębiorcy stworzyli  „klasę biznes” w kraju, w którym Rewolucyjna Ofensywa w 1968r.  skonfiskowała nawet krzesła  chłopców do czyszczenia butów. Zarządzali ogromnymi kwotami, osiągając olbrzymie zyski, przez które stali się bardzo atrakcyjnym celem  prostytutek,  właścicieli wynajmowanych domów, a także  członków służb bezpieczeństwa państwa. Wielu z nich widywano w najdroższych restauracjach, zamawiających  smakowite dania w towarzystwie  bardzo młodych kobiet. Inni, w mniejszości, dawali dodatkowe prezenty swoim pracownikom, aby zrekompensować  niskie wynagrodzenia, płacone im przez państwo  w kubańskich peso, za pośrednictwem którego zagraniczne firmy musiały zatrudniać pracowników.

 

Ci przedstawiciele "korporacyjnego skautingu" byli przygotowani nawet stracić trochę kapitału pod warunkiem, że mogliby - od zaraz- założyć firmnę w miejscu, które pewnego dnia będzie jak tort podzielony na kawałki. Jednakże ci na wyspie, którzy podpisali z nimi umowy i pili szampana po podpisaniu kontraktu, uznali  ich po prostu za zło konieczne, anomalię, która  będzie wytępiona tak szybko, jak tylko zakończy się „okres przejściowy”. Inwestorzy, po otrzymaniu wszelkich gwarancji  kilka miesięcy wcześniej, dowiedzili się nagle, że kasy są puste, słysząc wciąż powtarzane: "Nie jesteśmy w stanie zapłacić."  Nagle ogarnęło ich uczucie  bezsilności, a krzyk  uwiązł  im w gardle. Poczuli  rzeczywistość, w której  Kubańczycy żyją na codzień. Lecz mimo, że są znacznie bardziej bezbronni wobec  bezprawia łupieżczego państwa, posiadany paszport pozwala im wejść na pokład  samolotu i zapomnieć o wszystkim.

 



[1] El Corralito było popularną nazwą nadaną zamrożeniu kont bankowych przez rząd argentyński , a ściślej  depozytom w dolarach, między grudniem 2001 a grudniem 2002 r., kiedy kraj był w kryzysie finansowym. Nazwa  pochodzi od słowa "corral", które ma takie samo znaczenie w języku hiszpańskim i angielskim i oznacza zagrodę.

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House