Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Hawana
 
Rysunki kubańskich dzieci
 
Hector Palacios Ruiz w Polsce
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Artykuły » W stronę chińskiego modelu?                 
W stronę chińskiego modelu?

  Democracy Digest

Jak zapowiada reforma Castro Kubańczycy, będą mieli prawo kupować i sprzedawać swoje nieruchomości. Reforma, która wprowadza prawo własności oraz stworzenie rynku nieruchomości pojawia się po raz pierwszy od 1959 roku.

Zmiana ta jest „jednym z najbardziej znaczących kroków podjętych przez Raula Castro zmierzających do liberalizacji gospodarki przy zachowaniu systemu komunistycznego” – pisze Reuters. „Rząd ma nadzieję, że doprowadzi to do rozbudzenia przemysłu budowniczego, co jest konieczne w celu zaspokojenia zapotrzebowania na 600 tyś mieszkań. Partia Komunistyczna przyjęła nowe prawo w kwietniu br. Nowe prawo daje obywatelom możliwość kupna, sprzedaży, wymiany, przekazania własnych mieszkań i domów osobom dziedziczącym. To samo prawo dotyczy ziemi”.

Wielu obserwatorów uważa, że ta, jak również wcześniejsza reforma, która umożliwiła Kubańczykom zakładanie firm potwierdza fakt, że kubańskie władze zmierzają w stronę chińskiego modelu gospodarki – wprowadzenie pewnego stopnia wolności ekonomicznej z zachowaniem ścisłej kontroli politycznej.

Autorytarny charakter państwa kubańskiego dał się ponownie we znaki w ubiegłym tygodniu, kiedy to czołowy opozycjonista, Guillermo Farinas, laureat Nagrody im. Sacharowa Parlamentu Europejskiego, został aresztowany i pobity przez policję.

Niektórzy komentatorzy twierdzą jednak, że reformy Castro być może przewidziały długoterminowe konsekwencje polityczne. „Powiedzieć, że są to wielkie zmiany, to nie docenienie tego, co się tam dzieje” – mówi Pedro Freyre z Columbia Law School. „To jest podstawa, tak buduje się kapitalizm, poprzez umożliwienie wolnego handlu i wprowadzenia prawa własności”.

„Kubańska władza zapewne, by zaprzeczyła” –komentuje the New York Times – „ta twierdzi, że ostrożnie modernizuje gospodarkę chroniąc socjalizm, a nowe prawo zakłada pewne klauzule, które mają na celu kontrolę spekulacji i koncentracji bogactwa. Właściciele będą mogli posiadać maksymalnie dwa domy (lokal mieszkaniowy i domek letni) a finansowanie musi odbywać się poprzez Centralny Bank Kuby, który będzie narzucał opłaty, które nie są określone. Podatek ośmioprocentowy będzie dzielony między kupującego i sprzedającego.”

Mimo to „możliwość sprzedaży nieruchomości oznacza szybką kumulację kapitału przez kubańskie rodziny. Nieruchomości staną się źródłem kapitału dla zwykłych ludzi” – mówi Phil Peters z Lexington Institute. „To znak, że rząd odpuszcza”.

Regis Iglesias Ramirez, jeden ze znanych dysydentów kubańskich, docenia reformy, ale przyznaje, że liberalizacja ekonomiczna musi iść w parze ze zmianą polityczną.

„Kubańczycy bardziej potrzebują wolności, wolnych wyborów, poszanowania praw człowieka niż prawa do zakupu samochodu czy domu” – mówi działacz.

Ramirez jest jednym z byłych więźniów Czarnej Wiosny, który otrzymał wolność za cenę przymusowej emigracji. Wraz z innymi dwoma opozycjonistami właśnie przyjechał do Stanów Zjednoczonych.

„Oni byli w sercu bestii, wiedzą jak się tam żyje” – opowiada Ileana Ros-Lehtinen z R-Miami – „oni wiedzą jak ciężko jest zdobyć międzynarodowe wsparcie dla sprawy, o którą walczą, czyli o demokrację, wolność, prawa człowieka, wolność słowa i wyznania.”

Aresztowania i pobicie Farinasa jest dowodem, jak zdeterminowany jest reżim, by zdławić polityczną opozycję. Farinas został zatrzymany, gdy próbował odwiedzić Alcidesa Riverę, który od miesiąca prowadzi głodówkę.

Ruch demokratyczny na Kubie chce utrzymać dawne tempo, pomimo śmierci Laury Pollan, założycielki grupy Damy w Bieli. „Siłą Pollan była jej jednomyślność i zdecydowanie, by pozostać apolityczną”, komentują obserwatorzy.

„Będziemy nadal walczyć o prawa człowieka”- mówiła Pollan w ostatnim wywiadzie – „nie jesteśmy politykami. Chcemy jedynie wolności i demokracji”.

Na początku Damy w Bieli faktycznie były ostrożne z postulatami. Domagały się jedynie zwolnienia więźniów sumienia. „Ubrane w białe stroje symbolizujące niewinność, nie wymknęły się jednak polityce” – pisał the Economist.

Przeciwko nim organizowane były antymarsze kobiet, które atakowały je bijąc i ciągnąc za włosy. Laura Pollan broniąc się przed mężczyzną, który obrzucał ją wyzwiskami, rzuciła mu na twarz kwiaty. We wrześniu br. napastnik przygniótł ją do ściany, co mogło spowodować jej problemy z oddychaniem, które ostatecznie ją zabiły.

Komentatorzy różnią się w ocenie straty, jaką poniósł ruch po jej śmierci.   

„To nie jest przełom, który wyznaczy w historii ruchu rozdział na przed i po Laurze” – mówi Ted Henken z Baruch College – „ale uważam, że na pewno jest to ważne wydarzenie, bo Laura była charyzmatyczną przywódczynią ruchu”.

Elizardo Sanchez, szef Komisji Praw Człowieka na Kubie, uważa, że śmierć Pollan może scalić opozycję demokratyczną.

„To niepowetowana strata” – mówi Sanchez – „ale jej śmierć może moralnie wzmocnić dysydentów na wyspie, ponieważ Laura poświęciła swe życie na rzecz walki o prawa człowieka”.

 

 

Democracy Digest.

 

 

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House