Grupa 75 - wspomnienie Czarnej Wiosny
Wszystko wydarzyło się w ciągu trzech marcowych dni 2003 roku. 75 niezależnych dziennikarzy, bibliotekarzy i działaczy na rzecz praw człowieka zostało aresztowanych i skazanych w pośpiesznych procesach na kary sięgające nawet do 28 lat pozbawienia wolności. Obława zorganizowana przez władze kubańskie miała wywołać atmosferę strachu i paniki wśród społeczeństwa i była próbą zdławienia rosnącego niezadowolenia przejawiającego się w pracach niezależnych publicystów skupionych wokół Stowarzyszenia Dziennikarzy im. Manuela Marqueza Sterlinga i Projektu Varela. Reżim wykorzystał sytuację na arenie międzynarodowej, w tym czasie USA rozpoczynały działania wojenne w Iraku, będąc przekonanym, że uwaga całego świata skupi się na Bliskim Wschodzie. Nic bardziej mylnego. Brutalne represje działaczy na Kubie zostały potępione przez zagraniczne rządy, parlamenty, osoby publiczne i organizacje pozarządowe. Przez trzy dni począwszy od 18 marca 2003 r. policja polityczna przy wsparciu członków Komitetów Obrony Rewolucji przeszukiwała domy dziennikarzy na całej wyspie. 19 marca o godzinie 16.00 pojawili się małym mieszkanku Oscara Espinoza Chepe, niezależnego dziennikarza i ekonomisty. Przeprowadzili drobiazgową rewizję, mimo że Chepe od zawsze zamieszczał swoje artykuły i książki na publicznej domenie. Zabrali wszystko: książki, które były wydane na Kubie, kopię Deklaracji Praw Człowieka, faks, kupiony w państwowym sklepie, laptop, ołówki, papier i wszystkie oszczędności rodziny Chepe. O 3:00 nad ranem Oscar Espinoza Chepe został przewieziony do siedziby Biura Bezpieczeństwa. Zamknięto go w małej celi z trzema innymi osobami oskarżonymi o przemyt narkotyków. W celi nie było okna, nie było łóżek, ani nawet materacy, jedynie dziura w podłodze imitująca toaletę. Było tak ciasno, że dwie osoby nie były w stanie chodzić w tym samym czasie. Światło paliło się non-stop. O wodę trzeba było prosić strażnika. Kila razy dziennie, Chepe był zaprowadzony do małego, zimnego pomieszczenia w celu przesłuchania. Zazwyczaj zrywany był o świcie. Zmuszano go, by przyznał się, że działał na zlecenie Stanów Zjednoczonych, co było wyjątkowym absurdem, ponieważ Oscar Chepe od zawsze krytykował USA za politykę izolacji i sankcji wobec Kuby. 2 kwietnia wręczono mu odzież więzienną, założono kajdanki i przewieziono do Komendy Głównej Policji, a potem do ministerstwa transportu. Okazało się, że mieści się tam prowizoryczna sala rozpraw, i dopiero wtedy dotarło do Chepe, że za chwilę poddadzą go procesowi w trybie przyspieszonym. Na rozmowę z obrońcą miał 5 minut. Razem z nim na ławie oskarżonych siadło 5 innych znanych dysydentów. Ten fikcyjny proces trwał od 9:30 do 3:00 nad ranem następnego dnia. Chepe został skazany na 20 lat więzienia. Po kilku dniach, wsadzono go do autobusu wraz z grupką innych więźniów i tak zaczęła się długa podróż na wschód do różnych zakładów karnych. Chepe wysiadł na ostatnim przystanku: więzienie Guantanamo. 900 kilometrów od domu w Hawanie. Chepe dzielił celę z 36 zwykłymi więźniami. Przez kilka dni spał na ziemi, potem jego więzienni towarzysze zrobili mu miejsce na łóżku. Dali mu też łyżkę i talerz. Mimo życzliwości, jakiej zaznał od więźniów, życie tam było straszne. Woda do picia brudna i racjonowana. Jedzenie równie obrzydliwe. Chmary much i komarów wypełniały celę. Od czasu do czasu pojawiały się szczury. Po jakimś czasie, Chepe musiał zostać przeniesiony do szpitala więziennego. Nie chciał poddać się testom medycznym, więc straszono go najcięższym więzieniem w Boniatito. Jego lęk przed testami był uzasadniony, poprzednio podczas badań dostał wstrząsu anafilaktycznego. I tym razem obawiał się fatalnych warunków higienicznych. Mimo pogorszającego się stanu zdrowia, wstrzymano leczenie Chepe i przeniesiono go do celi śmierci. Tam jego stan zdecydowanie się pogorszył i kilka dni później przewieziono go do Hawany. W sierpniu przyjęto go do szpitala Finlay, gdzie przeleżał rok. Następnie przeniesiono go do słynnego więzienia Combinado del Este. 29 listopada 2004 roku o świcie przeprowadzono go do innego budynku na terytorium więzienia. Tam czekała na niego żona, więzienni urzędnicy i lekarz. Po chwili wręczono mu kawałek papieru, na którym widniało jego zdjęcie i oświadczenie: „Zwolnienie warunkowe z przyczyn zdrowotnych ”. Decyzja była wynikiem walki, jaką podjęła w jego obronie jego żona, Miriam Leiva. Wspierała ją społeczność międzynarodowa: organizacje działające na rzecz praw człowieka i wolności słowa. Od tego momentu Oscar Espinoza Chepe jest pod stałą obserwacją służb bezpieczeństwa i Komitetów Obrony Rewolucji. Od tego co „życzliwi sąsiedzi” zaraportują do policji, zależy przyszłość jego zwolnienia. Bez względu na groźby i niebezpieczeństwa, Oscar kontynuuje swoją pokojową działalność zmierzającą do narodowego pojednania, demokracji i poszanowania praw człowieka na Kubie. Chepe nie ustawał też w walce o zwolnienie z więzienia pozostałych 54 z 75 osób aresztowanych podczas Czarnej Wiosny. Na podstawie artykułu „Black Spring of 2003” Oscara Espinozy Chepe
|