Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Hawana
 
Transport na Kubie
 
Hector Palacios Ruiz w Polsce
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Artykuły » Transformacyjny kalejdoskop latynoamerykański                 
Transformacyjny kalejdoskop latynoamerykański

  Fredo Arias-King*

 

Od wielu lat na Kubie nikt nie zaproponował żadnych nowych rozwiązań w dziedzinie gospodarki, a władza stosuje represje, by oddalić to, co nieuniknione. Ale gdyby to, co nieuniknione stało się nagle rzeczywistością, który latynoamerykański kraj mógłby posłużyć kubańskim reformatorom (zarówno tym z wyspy, jak i tym żyjącym za granicą) za wzór w przeprowadzeniu zmian ustrojowych?

Ponieważ kubański reżim to typowy przykład socjalistycznej dyktatury w sowieckim stylu, logicznym wydaje się, że Kuba powinna pójść w ślady Europy Wschodniej. Jednak ze względu na jej geograficzne położenie, jak i naturalne i kulturowe podobieństwo do krajów Ameryki Łacińskiej, niektórzy reformatorzy będą zapewne szukać inspiracji na tzw. własnym podwórku.

W przeciwieństwie do Europy Środkowo-Wschodniej, nie ma wśród krajów Ameryki Łacińskiej takich (z wyjątkiem Chile), które byłyby modelowym przykładem pozytywnych, całościowych zmian, choć niektóre, ostrożnie wyselekcjonowane elementy reform przeprowadzonych w tych krajach, mogą okazać się użyteczne dla kubańskich demokratów.

Oto paleta państw, które mogłyby Kubie udzielić kilku lekcji.

Brazylia pokazała, że poprzez otwarcie na zagraniczne inwestycje, gospodarka może doświadczyć okresów przyspieszonego wzrostu i industrializacji. W latach 50., kiedy w polityce dominowały zupełnie odwrotne modele rozwoju gospodarczego, demokratycznie wybrany prezydent Juscelino Kubitschek wprowadził w życie swoją własną polityczną wizję Brazylii otwierającej się na świat, umieszczając ją na przemysłowej mapie świata. Wprawdzie po nim nastały rządy skorumpowanych dyktatorów, które trwały dopóki Fernando Henrique Cardoso nie przekształcił populistycznej lewicy w nowoczesną partię, i udowodnił, że kontrola stopy wzrostu inflacji sprzyja głównie klasie robotniczej i średniej. Mimo że  polityka ta nie uchroniła Brazylii przed wyborem na prezydenta otwartego sojusznika kubańskiej dyktatury, nie udało się zniszczyć dorobku poprzednich reform.

Meksyk z kolei jest przykładem tego, jak kraj z korzystnym położeniem geograficznym, naturalnymi bogactwami i otwartym rynkiem na świat może być niekompetentnie administrowany przez jedną partię, oraz jak przekupni meksykańscy „demokraci” kontrolowani przez grupę oligarchów pomagają bogatym stać się jeszcze bogatszymi poprzez umożliwianie im stosowania monopolistycznych praktyk. Winę za sytuację, w której połowa społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa i emigruje za granicę, ponosi polityka zbytniej ingerencji państwa w gospodarkę i wrogie nastawienie do drobnej przedsiębiorczości. Meksyk jednak, mimo wyraźnych predyspozycji, nie dąży do odgrywania ambitnej roli geopolitycznej w regionie. Jego gospodarcze otwarcie uchroniło go od głębszego zubożenia. Przykład Meksyku pokazuje, że nawet jeśli kraj jest nieumiejętnie administrowany, to mimo wszystko system demokratyczny może przynosić znaczne korzyści, a aktywne społeczeństwo obywatelskie może doprowadzić do upadku rządów jednopartyjnej dyktatury.

Argentyna to historia licznych wzlotów i upadków gospodarczo-politycznych, która może być dobrą lekcją i przestrogą dla Kuby. Jej przykład pokazuje, że kraj, w którym gospodarka jest ostrożnie administrowana zgodnie z neoklasycznymi modelami ekonomicznymi, oraz w którym system władzy oparty jest na przepisach konstytucji, może powrócić na arenę jako znacząca siła międzynarodowa, co miało miejsce w latach 20. XX w. Odejście od konstytucjonizmu za czasów prezydentury Hipólita Yrigoyena doprowadziło do nieodwracalnych skutków. Wysokie deficyty finansowe,  zbytnia ingerencja państwa w gospodarkę, rozbuchana biurokracja, centralizm, populizm, Peronizm, brak monetarnej, fiskalnej i rynkowej spójności, jak również niewystarczająca homogeniczność prawa własnościowego i polityki publicznej zepchnęły Argentynę na margines i doprowadziły do wieloletniego rozkładu.

Peru udowodniło, że nieprawdą jest jakoby demokratyczne reżimy nie mogą podjąć drastycznych środków potrzebnych do zreformowania państwa rządzonego przez grupy interesów, które stoją na drodze do rozwoju. Albero Fujimori, jako prezydent elekt (zanim dokonał zamachu stanu, i zanim pojawił się u jego boku Vladimiro Montesinos[1]), wprowadził w życie przy współpracy ze sprawnym społeczno-politycznym ruchem Cambio 90 kilka reform gospodarczych. Prywatyzacja, otwarcie rynku i decentralizacja przyniosły wymierne skutki. Jego następca, Alejandro Toledo, dokonał głębszych zmian - nie tylko kontynuował reformy, ale zlikwidował sieci powiązań stworzonych za czasów Fujimori. Oczyścił armię i system prawny, ujawnił ustawodawców, którzy byli przekupywani przez Montesinosa, i doprowadził do względnie szybkiego wzrostu gospodarczego przy zachowaniu konstytucyjnego reżimu.

Przykład Kolumbii pokazuje, że prawicowi demokraci będący przy władzy, obiecujący walkę z partyzantką i narkotykowymi kartelami potrafią odpowiedzialnie zarządzać gospodarką, być sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i jednocześnie odnosić prawdziwe sukcesy wyborcze. Kolumbijski prezydent Alvaro Uribe potwierdził prawdziwość słów wypowiedzianych przez pierwszego czechosłowackiego prezydenta Tomaša Masaryka: ”To, że jakiś  reżim jest demokratyczny, nie oznacza, że jest bezzębny.” Najczęściej rozczarowanie demokracją w krajach Ameryki Południowej to rozczarowanie konkretnym niekompetentnym liderem demokratycznym,  a nie samym  systemem. Uribe pokazał skuteczność polityki „silnej ręki i wielkiego serca”.

Mimo że Chile jest wyjątkiem w grupie, to jednak sukces, jaki odniosło, obrósł w legendy i mity, które tylko psują jego wizerunek. To, że Chile potroiło swoje bogactwo w ciągu ostatnich trzech dekad, nie jest zasługą Augusto Pinocheta, ale radykalnego modelu gospodarki liberalnej i sprawnej polityki państwowej. Mniej znanym faktem z najnowszej historii Chile jest to, że w ciągu ostatnich 17 lat rządów demokratycznych w Chile obniżono stopę ubóstwa z 40 % do 12% bez konieczności zmian neoliberalnego modelu, co nie byłoby możliwe gdyby reżim Pinocheta trwał nadal.

Wenezuela wprowadza w życie politykę gospodarczą, która zrujnowała więcej niż jeden kraj w regionie. Kiedy jednak bańka mydlana pęknie, sytuacja w Wenezueli będzie podobna do tej w Meksyku w 1982 r. Ponieważ rząd Wenezueli sponsoruje antykonstytucyjne i antydemokratyczne elementy w całym regionie, to skutki jego polityki odczuwalne będą za granicą. Przyczyna choroby, która toczy Wenezuelę, leży oczywiście w tym, że kraj nie widział i nie doświadczył jak dotąd niczego lepszego. Porównując Wenezuelę do Meksyku, gdy u władzy była jedna Meksykańska Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (PRI), możemy powiedzieć, że Wenezuela jest rządzona przez pewnego rodzaju dwugłową PRI, która kontroluje zasoby naftowe i dzieli między sobą przywileje. Jak dotąd elity nie były w stanie działać i nie odpowiadały na potrzeby kraju. W takich warunkach przywódca, który obiecałby koniec podobnej polityki, mógł liczyć na szerokie poparcie społeczne. Historia Wenezueli pokazuje, że wybory nie są narzędziem gwarantującym demokrację, i że w istocie mogą pogrzebać ustrój demokratyczny, jeśli ten sprzyja jedynie rządzącym elitom.

Kilka lekcji demokracji może udzielić Kubie również Ameryka Środkowa. Salwador pokazuje, jak stawić opór partyzantom wspieranym przez obce ośrodki, jak uniknąć wojny domowej, i jak wprowadzić głębokie reformy ekonomiczne, oczekiwane przez społeczeństwo. Partia, która reformy te wprowadziła w Salwadorze, była wybierana ponownie kilkakrotnie, mimo istnienia silnej neo-komunistycznej opozycji.

Przeciwieństwem do tej sytuacji jest Nikaragua, gdzie transformacja była głęboko nieefektywna. Skutków reżimu Daniela Ortegi nie udało się zniwelować nawet po jego porażce w 1990 r., i z tego powodu (jak również z powodu braku jedności opozycji) mógł on zupełnie niedawno wrócić do władzy. Przykład Nikaragui może być ostrzeżeniem dla Kubańczyków, że jeśli podczas transformacji na Kubie, Kubańczycy popełnią błąd Violety Chamorro[2], mogą doświadczyć powrotu komunistów w przeciągu kilku lat.

Ameryka Łacińska, to region zaraz po Afryce, który charakteryzuje najniższy dynamizm ekonomiczny, wysoki stopień ubóstwa, marginalizacja, naruszanie standardów demokratycznych, geopolityczny chaos i kryzys tożsamości. Większość przywódców jest niekompetentna, skorumpowana i łamiąca prawo. I chociaż, od czasu do czasu, pojawiają się wybitni politycy, to Ameryka Łacińska pokazuje nam przede wszystkim to, czego nie robić, aby osiągnąć sukces.

Przeł. a.

 *Fredo Arias-King – jest założycielem czasopisma akademickiego Demokratizatsiya: The Journal of the Post-soviet Democratization, które ukazuje się w Waszyngtonie od 1992 r. W latach 1999 – 2000 był doradcą ds. zagranicznych meksykańskiej Partii Akcji Narodowej (PAN). Współpracował także z ruchami demokratycznymi w Mołdawii, Rosji, Peru, na Kubie, Białorusi i Ukrainie. www.ariasking.com


 

[1] Vladimiro Lenin Montesinos Torres – szef służby wywiadowczej Peru (Servicio de Inteligencia Nacional) w czasach prezydentury Alberto Fujimori. W 2000 r. bohater skandalu łapówkarskiego – w nagraniach z ukrytej kamery pokazany został w sytuacji, w której próbował przekupić jednego z polityków opozycji namawiając do przejścia na stronę fujimorystów. Dzięki śledztwu w sprawie ujawniono inną przestępczą działalność Montesionosa, tj. malwersacje, korupcja, handel narkotykami [przyp. tłum.].

[2] Violeta Barrios de Camorro – 48. prezydent Nikaragui, wybrana w demokratycznych wyborach w 1990 r. po wieloletnim okresie wojny domowej. Krytykowana przez lewicową opozycję za wprowadzenie drastycznych reform gospodarczych [przyp. tłum.].

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House