Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Hawana
 
Rysunki kubańskich dzieci
 
Trinidad
    2012-02-09
Yoani Sanchez w kubańskiej Wikipedii

    2012-02-08
Kubańczyk błogosławionym

    2012-02-06
Yoani Sanchez z wizą, ale bez pozwolenia

Strona główna  » Artykuły » Nic ich nie uciszy                 
Nic ich nie uciszy

  Carlos Alberto Montaner

Niespodziewanie usłyszał mniej szorstki niż zazwyczaj głos strażnika:„Paneque, wyjdź z celi, telefon do ciebie”.

Jose Luis Garcia Paneque, 44 lata, jest lekarzem, specjalizuje się w chirurgii plastycznej i leczeniu oparzeń. Typ rodzinny - ma kilkoro dzieci - rozmowny i inteligentny. W marcu 2003 roku, podczas tzw. Czarnej wiosny, aresztowany i skazany na 15 lat więzienia.

Zbrodnia, jakiej się dopuścił? Podobnie jak 75 innych aresztowanych podczas marcowej łapanki, Paneque pisał artykuły do zagranicznych gazet na temat rzeczywistości kubańskiej, czytał zakazane książki, domagał się demokracji i przyznawał się do wiary katolickiej. Innymi słowy, był żywym przykładem niebezpiecznego wroga narodu; agenta jankeskiego imperializmu.

Telefonował kardynał Jaime Ortega. Prałat uprzejmie zapytał, czy Paneque chciałby być wypuszczony i wysłany do Hiszpanii. Postawione warunki nie były upokarzające. Paneque nie mógł ich nie przyjąć, a Ortega nie mógł ich nie zaproponować. Powiedział więc Tak. Opozycja demokratyczna wygrała bój, a reżim zaczął pozbywać się więźniów sumienia.

Paneque ufał swojemu kościołowi. Księża i biskupi nie opuścili go, gdy został aresztowany. Pomagali jego rodzinie, opiekowali się nim, kiedy o mało co nie umarł w zapchlonej celi.

Jego system immunologiczny nie był w stanie dłużej walczyć z wirusami, leki straciły swoją skuteczność. Paneque, niedożywiony, wyglądał jak więzień obozu koncentracyjnego. Jego dwaj więzienni towarzysze, Hernandez Gonzalez i Ariel Sigler Amaya, cierpieli na różne odmiany podobnych chronicznych i nieuleczalnych chorób.

Z tej trójki, w najgorszym stanie jest Sigler, który przed aresztowaniem, cieszył się najlepszym zdrowiem. Z krzepkiego atlety zmienił się w chudego jak patyk inwalidę, poruszającego się na wózku inwalidzkim, który bez opaski szyjnej nie jest w stanie utrzymać głowy w górze. Wciąż jest w Hawanie, bo kubański rząd bezwzględnie odmawia mu pozwolenia na wyjazd.

Poszedłem przywitać się z więźniami, którzy właśnie przybyli do Hiszpanii. Bardzo wzruszający moment. Trudno powstrzymać łzy, mimo że przecież „mężczyźni nie płaczą”.

Matka Normando, Blanca Gonzalez, która właśnie przyleciała z Miami, objęła syna z taką miłością, jakby się narodził po raz drugi. Andres Blanco, popularny poeta wenezuelski, napisał kiedyś, że nie ma piękniejszego dnia od tego, gdy więźniowie odzyskują wolność.

Widziałem Blankę nie raz, jak podczas setek demonstracji, wykrzykiwała imię Normando trzymając w ręku jego zdjęcie. Każdego dnia budząc się i zasypiając marzyła tylko o jednym, by móc go zobaczyć żywego. To on nadawał sens jej życiu i zachęcał do dalszej walki, mimo przepełnionych bólem i smutkiem wiadomości, jakie docierały do niej z celi, że jego koniec jest bliski.

Byli więźniowie zostali zakwaterowani w skromnym hotelu w Vallecas, przemysłowej dzielnicy Madrytu. To zrozumiałe. Hiszpania, która wspaniałomyślnie wyciągnęła rękę do Kubańczyków, nie ma możliwości, by w czasie kryzysu, udzielać obfitej jałmużny. Może celem było odizolowanie ich tak, aby medialny szał opadł. Rząd Zapatero nie chce, aby operacja ta stała się zarzewiem konfliktu z reżimem.

Ale ci ludzie – Paneque, Normando, Lester Gonzalez, Antonio Villarreal, Pablo Pacheco, Julio Cesar  Galvez, Omar Ruiz, Ricardo Gonzalez – są gotowi umrzeć, aby bronić prawa do wolności słowa.

Prześladowania, więzienie, głód nie zdołały ich uciszyć, jak więc mogą milczeć teraz, kiedy odzyskali wolność?

 

 

 

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House