Artykuły z prasy polskiej i zagranicznej
Artykuły niezależnych
dziennikarzy kubańskich

 














 
Kubańczycy - życie codzienne
 
Konferencja "Czy Kuba może wybić się na wolność?"
 
Rysunki kubańskich dzieci
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Artykuły » ONZ, embargo i 20 lat klęski                 
ONZ, embargo i 20 lat klęski

  Sarah Stephens*

Za tydzień we wtorek 1 listopada 2011 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ będzie dyskutować na temat „konieczności zakończenia ekonomicznego, handlowego i finansowego embarga nałożonego przez USA na Kubę.”

To jest kolejna próba w 20-letniej tradycji, kiedy Zgromadzenie Ogólne ONZ stara się uchwalić rezolucję potępiającą sankcje USA.

W 2010 roku rezolucja wzywająca Stany Zjednoczone do unieważnienia sankcji została przyjęta ilością głosów 187 do 2. Tylko Izrael stanął po stronie USA. Pozostali sprzymierzeńcy Stanów – trzy wyspy na Pacyfiku – wstrzymali się od głosu.

Za tydzień podobne wydarzenia będą miały miejsce. Ale nawet gdy USA doznają klęski, głosowanie i tak przejdzie bez echa.

Media znudził temat, o którym piszą od 19 lat. Obrońcy embarga zlekceważą wynik głosowania, ponieważ uważają ONZ za organizację wrogą Ameryce. Administracja Obamy przejdzie nad tym do porządku dziennego, jakby nic się nie stało. A samo Zgromadzenie Narodowe równie szybko zajmie się kolejną kwestią nie cierpiącą zwłoki, jak np. Cypr, agresja militarna na Kongo czy pokojowe wykorzystanie przestrzeni kosmicznej. Jeśli to tylko - jak zawsze - jeden z wielu tematów, sprawa Kuby pojawi się i zniknie.

Ale zanim się to stanie, warto zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie jak to się wszystko zaczęło, jaki ma skutek i dlaczego embargo jednoczy świat przeciwko USA.

Embargo USA zawiera najbardziej obszerny zestaw sankcji ekonomicznych, jakie kiedykolwiek Stany zastosowały względem innego kraju. Od początku celem było stworzenie sytuacji, w której uciśnięty naród kubański doprowadzi do upadku rządu, który w czasie Zimnej Wojny stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Przez pięć dekad Stany Zjednoczone zaciskały pętlę jak tylko się dało: wprowadzono limity na żywność i leki pochodzące z USA; ograniczono ruch osobowy; zabroniono wszelkiej działalności gospodarczej; wprowadzono sankcje uniemożliwiające krajom trzecim handel z Kubą; blokowano dostęp do towarów zaawansowanej technologii.

Żadne z tych działań nie wywołało powstania przeciwko rządowi lub złamania kręgosłupa kubańskiemu systemowi. Zimna Wojna się skończyła, Związek Radziecki upadł, wywiad Stanów Zjednoczonych przyznał, że Kuba nie stanowi już zagrożenia dla bezpieczeństwa USA, a sankcje jak były, tak są, jakby żadne z powyższych wydarzeń nie miały miejsca.

W 2009 roku Amnesty International pisało: „Nie ma żadnego formalnego mechanizmu w rządzie USA, który monitorowałby wpływ embarga na ekonomiczną i społeczną sytuację na Kubie”. Właściwie to jest gorzej. W rzeczywistości, nie ma żadnego formalnego procesu wewnątrz rządu USA, który zmierzałby do oceny embarga.

Co jakiś czas słyszymy parę głosów w Kongresie USA, Departamencie Stanu czy Białym Domu. Padają trudne pytania: Czy sankcje nie powodują odwrotnego od spodziewanego skutku? Czy nie uniemożliwiają Kubańczykom osiągnięcia lepszego standardu życia? Czy sankcje nie psują naszego dobrego wizerunku w świecie i w Ameryce Łacińskiej? Czy miejsca pracy, korzyści biznesowe, wolność obywatelska to nie są koszty, jakie ponoszą Amerykanie w związku z embargiem?

Niektórzy głośno mówią, że polityka odniosła fiasko. Że jest źródłem cierpienia Kubańczyków.

Nie jesteśmy optymistami w kwestii przyszłotygodniowego głosowania. Zapewne nie obudzi ono świadomości amerykańskich urzędników i nie doprowadzi do rewizji obecnej polityki. Tym większa szkoda.

Ale urzędnicy mogliby zrobić choć jedną rzecz. Powinni przeczytać raport Sekretarza Generalnego, który zawiera stanowiska krajów członkowskich na temat embarga. Oraz sprawozdania z agencji ONZ na temat tego, w jaki sposób sankcje dotykają te kraje.

Najbardziej frapujący jest raport UNDP. Pod koniec 2010 roku, Stany Zjednoczone zablokowały ponad 4 mln dol, które Global Fund przeznaczył na programy walki z AIDS na Kubie. Przez pół roku trwała dyskusja, czy można zakupić leki ratujące życie Kubańczykom zarażonym wirusem HIV. Po twardych negocjacjach, fundusze zostały uwolnione. Ale historia ta każe postawić pytanie: Dlaczego USA utrzymują embargo, które blokuje pieniądze na rzecz walki z AIDS?

W żadnym raporcie państw członkowskich ONZ nie znajdziecie ani jednego zdania popierającego sankcje. I co ciekawsze w raporcie USA również nie. Mimo to polityka nie do obronienia wciąż jest realizowana.

 

 * Sarah Stephens jest dyrektorem Center for Democracy in the Americas

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House