|
Joel Brito
Ciężko przewidzieć, co wydarzy na Kubie. Od niepamiętnych czasów piszemy scenariusze i, koniec końców, zawsze coś nas zaskakuje. Jak teraz choroba Castro i przejęcie władzy przez Raúla. Chciałbym podziękować Instytutowi Lecha Wałęsy za możliwość podzielenia się naszymi doświadczeniami. Za możliwość przedstawienia moich doświadczeń jako działaczowi związków zawodowych i ekonomiście. Niełatwo jest mówić o tym w obecności działacza związkowego, jakim był Lech Wałęsa. Postaram się powiedzieć o tym, co dzieje się na Kubie, jak zachowuje się tamtejsza gospodarka, i jaka mogłaby być rola niezależnych związków zawodowych. Według oficjalnych danych, aktualnie wzrost gospodarczy na Kubie wynosi 12,5% PKB, co oznacza, że - jak twierdzą kubańscy ekonomiści - wzrost jest szybszy niż w Chinach. Jak wiadomo jest to zupełnie niemożliwe. Te same dane oficjalne podają, że bezrobocie jest niższe niż 1,9%. Oznaczałoby to, że bezrobocie nie istnieje. Statystyki podawane przez kubański reżim są śmieszne z punktu widzenia międzynarodowych podmiotów gospodarczych. W rzeczywistości, jeśli ktoś chciałby dostrzec stan faktyczny produktywności kubańskich firm, 70% z nich okazałoby się nieproduktywna. Utrzymuje je rząd kubański. Jak zatem możliwy jest 12,5% wzrost, jeśli 70% firm utrzymywana jest przez rząd? Z punktu widzenia stopy bezrobocia, chęć utrzymania wysokiego zatrudnienia pociągnęła za sobą wysoki poziom nieproduktywności. To samo z czym teraz mamy do czynienia na Kubie, miało miejsce w Polsce i Europie Wschodniej - wysoki poziom zatrudnienia i niski poziom produktywności. Najwyższa produktywność występuje w przedsiębiorstwach mieszanych z udziałem kapitału obcego. W roku 1995 uchwalono słynną ustawę o inwestycjach. Ustawa ta jest dyskryminująca, ponieważ uniemożliwia Kubańczykom inwestowanie w ich własnym kraju. Jest wykluczająca, bo to w rzeczywistości Kubańska Partia Komunistyczna decyduje o tym, które przedsiębiorstwo i z jakiego sektora wesprzeć; z jakiego kraju ma pochodzić kapitał, który miałby być zainwestowany na Kubie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest niemal niemożliwa sytuacja, kiedy firma z kraju, który nie jest akceptowany przez Radę Ministrów lub Kubańską Partię Komunistyczną, inwestuje na Kubie, służąc za przykład do zmian. Co się stało z zagranicznymi firmami i z kubańskimi pracownikami? Obecnie jest na Kubie około 290 zagranicznych firm z kapitałem wynoszącym około 2,5 miliarda dolarów. W rzeczywistości, nie przekłada się to na żadną korzyść dla kubańskiego pracownika, choć zarabia on więcej niż pracownik sektora publicznego. Pozostaje jednak pracownikiem wykorzystywanym przez obcy kapitał. Niedawno przedstawiliśmy przed sądami amerykańskimi, a także w hrabstwie Miami-Dade przypadek wykorzystywania pracowników przez firmę mieszaną z siedzibą na Curaçao. Trójka jej pracowników zawiadomiła sąd kubański o niewolniczym wykorzystywaniu tam zatrudnionych. Przypadek ten został przedstawiony i zaskarżony przez Fundację “Cuba Futuro” z Holandii. Podjęliśmy odpowiednie kroki i, z pomocą Cuba Study Group, znaleźliśmy adwokata i przedstawiliśmy ten przypadek przed sądem hrabstwa. Co stało się z resztą inwestycji zagranicznych na Kubie? W zeszłym tygodniu byłem w Rzymie, odbyłem bardzo ciekawe rozmowy z wice-ministrem Spraw Zagranicznych, z minister ds. europejskich i z różnymi osobistościami partii radykalnych, gdzie omawialiśmy sytuację firmy ETECSA. To kubańska firma telekomunikacyjna, która utworzyła przedsiębiorstwo joint venture z Telecom Italia. Telecom Italia wraz z ETESCA wprowadziły w życie praktykę ograniczania dostępu do informacji dla Kubańczyków. Kuba jest krajem o najmniejszym dostępie do Internetu w całej Ameryce Łacińskiej, występuje tutaj też największa ilość przypadków kontrolowania i rozłączania rozmów telefonicznych, którym to procederem zajmuje się służba bezpieczeństwa. Jak wiadomo, opozycjonista, działacz związków zawodowych czy niezależny dziennikarz nie powinien przekazywać za granicę informacji nie sprawdzonej wcześniej przez odpowiednie służby. 127 dni sprawowania władzy przez Raúla Castro przyniosło ze sobą zaostrzenie stanowiska rządu. Dlatego też starałem się na chwilę zatrzymać przy temacie ekonomii kubańskiej i zarysować jej funkcjonowanie w okresie tych ostatnich 127 dni. W tym czasie wystąpiły także przejawy agresji wobec opozycji, coraz częściej dochodziło do rozłączeń rozmów telefonicznych. Miało też miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie, które być może nie zostało zauważone przez międzynarodową opinię publiczną. Było nim usunięcie dotychczasowego Ministra Komunikacji i zastąpienie go dawnym komendantem z czasów Rewolucji, niegdyś Ministrem Spraw Wewnętrznych, Ramiro Valdésem. Jest zatem jasne, że Raúl Castro obsadza kluczowe stanowiska ludźmi ze swojego kręgu, partyjnym betonem, co także może być odpowiedzią na pytanie, jak będzie wyglądać sytuacja na Kubie w najbliższym czasie. Może to oznaczać też, że nastąpi nasilenie represji wobec dysydentów. Jakie stanowisko przyjęła w tej kwestii Międzynarodowa Organizacja Pracy? My z naszej strony nieustannie donosimy o łamaniu ustalonych przez międzynarodowe normy praw pracowniczych, jakich dopuszcza się kubański rząd. Możemy to robić dzięki informacjom, jakie docierają do nas z wyspy od członków związków zawodowych. Międzynarodowa Organizacja Pracy, w związku z przypadkiem Czarnej Wiosny w marcu 2003 r., wydała dokument 25/98, w którym przypomina kubańskiemu rządowi o konieczności reformy obowiązującego prawa pracy. Obowiązującym ustawodawstwem w temacie prawa pracy jest kodeks z 1985 r., który jest dyskryminujący, ponieważ Kubańczycy - tak jak Polacy przed procesem demokratyzacji - mogą zrzeszać się tylko w centrali kontrolowanej przez Kubańską Partię Komunistyczną. Należy do niej około 3,5 miliona pracowników z różnych sektorów gospodarki. Międzynarodowa Organizacja Pracy domaga się natychmiastowego uwolnienia z więzień niezależnych działaczy oraz wprowadzenia w życie reform, które do tej pory widnieją jedynie na papierze. Kubańscy pracownicy chcieliby, aby możliwe było stworzenie niezależnej organizacji związków zawodowych. Zarysowano tutaj scenariusze dla przyszłości Kuby, opierając się na doświadczeniach Europy Wschodniej w latach 90., jednak grupy analityków rządowych dbają o to, żeby wydarzenia, jakie miały miejsce w Europie Wschodniej, jak ruch solidarnościowy, nie powtórzyły się na Kubie. Chodzi o to, by zapobiec utworzeniu solidarnych związków zawodowych wewnątrz struktur państwowych. Na Kubie, w związku z brakiem poszanowania praw kubańskich pracowników, powstał niezależny ruch zawodowy. Rozpoczął się proces stowarzyszania z zamiarem posiadania własnej reprezentacji. Powstały grupy wsparcia. Tymczasem rząd kubański postanowił ukryć się jeszcze bardziej za żelazną kurtyną i zdecydował, że nie pozwoli na powstawanie niezależnych związków zawodowych, niezależnej prasy, partii politycznych, pozbawiając społeczeństwo kubańskie praw, jakie kiedyś były przynależne mieszkańcom Europy Wschodniej. Przeł. Marcin Sarna
|