|
Jerzy Marek Nowakowski, Tygodnik WPROST
Będę się chciał odnieść głównie do doświadczenia zewnętrznego Solidarności; do jej relacji ze światem zewnętrznym, ale trudno nie zacząć od krótkiej polemiki z Panem Marszałkiem Borowskim, dlatego, że jak słyszę określenie „droga chińska”, to dostaję lekkiej wysypki. „Droga chińska” to je niesłychane marzenie rosyjskich KGB-istów; jest to marzenie Aleksandra Łukaszenki, to jest marzenie tych, którzy chcieliby zmienić wszystko tak, żeby się nic nie zmieniło. Mówienie o perspektywie „chińskiej drogi” dla Kuby, jest życzeniem jej nienajlepiej. Podobnie zresztą, jak odwoływanie się do owych sławnych „kurczaków Reagana”, bo w początkach rządów Edwarda Gierka Zachód utrzymywał reżim komunistyczny. Jednocześnie był to okres, kiedy tak naprawdę dokonywały się boje czy największe moralne spustoszenia wśród obywateli. Mamy przykład „gulaszowego komunizmu” Kadara i problemów, jakie wynikają z tego dla Węgrów do dzisiaj. Myślę, że odwoływanie się do prostej recepty: więcej inwestycji, bardziej zadowoleni Kubańczycy, bardziej pokojowa droga rozwoju, jest popełnianiem pewnego intelektualnego błędu. Gdy dzisiaj rozmawiam o Białorusi, to pierwszym zdaniem, jakie mówię w wypadku Białorusi, to jest: „Nie powtórzymy kubańskiego błędu Amerykanów”. Jeżeli mamy mówić o lekcji Solidarności w tym kontekście międzynarodowym, to ja przypomnę rzecz chyba podstawową. Otóż środowisko opozycji, od opozycji KOR-owskiej, czy opozycji ROPCiO poprzez doświadczenie Solidarności i doświadczenie pierwszych lat rządów Pana Premiera Mazowieckiego, to jest doświadczenie, które można streścić, z pewnym uproszczeniem, do doświadczenia posłania do narodów Europy Wschodniej, które przygotował Zjazd Solidarności. A dokładniej, nie tyle tego posłania, ile jasnej świadomości, że wolność nie daje się zamknąć w granicach jednego państwa. To ze środowiska solidarnościowego wyszło po raz pierwszy publiczne stwierdzenie, jeszcze na długo przed1989 rokiem, że Polska – czy Solidarność, nie sprzeciwi się zjednoczeniu Niemiec. Przypomnę Państwu, że myśmy sobie opowiadali wtedy radosne dowcipy, w rodzaju: „Po I Wojnie Światowej rozpadły się Austro-Węgry, po II Wojnie Światowej rozpadły się Niemcy, no a…” domysł dotyczący rozpadu Związku Radzieckiego był oczywisty. Ale zdolność do powiedzenia tego, że nie będziemy przeciwni zjednoczeniu Niemiec; że prawo Niemców do tego, aby funkcjonować w jednym państwie jest też elementem wolności, było jednym z najważniejszych komunikatów politycznych, jakie padły w tym dość ponurym okresie stanu wojennego. Kolejną ważnym przesłaniem dla Kubańczyków jest to, że wolność nie przychodzi zza granicy. Wolności nie przynosi się z zewnątrz Wolności nie przynosi nam emigracja bez względu, jak wspaniała ona jest. Wolność załatwia się na miejscu. To jest również ważne doświadczenie. Jack DuVall mówił Państwu w swoim 7 punkcie o konieczności wsparcia materialnego. Ja bym powiedział tak: Oczywiście, bez wsparcia materialnego nie jest możliwe budowanie tego społeczeństwa obywatelskiego czy zawiązków społeczeństwa obywatelskiego. Z drugiej strony, moje doświadczenie w relacjach z przyjaciółmi choćby białoruskimi mówi, że to wsparcie jest czasami rzeczą, która rozkłada, czy osłabia opozycję. I ostatnia już rzecz – doświadczenie Solidarności swego czasu, które może i powinno być przetransponowane na Kubę. Dialog z opozycjami w innych krajach w innych krajach gnębionych. Myśmy bardzo wcześnie podjęli rozmowy z dysydentami czeskimi, słowackimi, węgierskimi, gdy się dało – rosyjskimi. Ja przypominam sobie nasze pierwsze spotkania z Rosjanami. Galina Starowojtowa, Ania Politowska - ci ludzie są dowodem na to, jak dobrze dobieraliśmy partnerów, skoro zostali oni zamordowani. I myślę, że te 4 punkty niech będą moim wkładem w tą debatę.
|