90 mil nadziei
Małgorzata Moś
90 mil - tyle właśnie dzieli wybrzeże kubańskie od wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Droga do raju staje się często drogą krzyżową, gdyż w wodach Cieśniny Florydzkiej nielegalni imigranci kubańscy tracą nie tylko marzenia, ale także życie. Kwestia ta zainspirowała hiszpańskiego reżysera, Francisco Rodrigueza, do nakręcenia filmu, który pokazałby światu tę smutną odyseję narodu kubańskiego. Owocem jego pracy jest „90 mil”, historia rodziny, która na tratwie porzuca wyspę, szukając lepszej przyszłości dla swoich najbliższych, bo, jak zapewnia jedna z bohaterek, „rodzina jest ponad wszystkim”. Jeszcze nie wiedzą, że decyzja, którą podjęli, nie będzie dla nich nowym początkiem, lecz tragicznym końcem. Kwestia ta zainspirowała hiszpańskiego reżysera, Francisco Rodrigueza, do nakręcenia filmu, który pokazałby światu tę smutną odyseję narodu kubańskiego. Owocem jego pracy jest „90 mil”, historia rodziny, która na tratwie porzuca wyspę, szukając lepszej przyszłości dla swoich najbliższych, bo, jak zapewnia jedna z bohaterek, „rodzina jest ponad wszystkim”. Jeszcze nie wiedzą, że decyzja, którą podjęli, nie będzie dla nich nowym początkiem, lecz tragicznym końcem. „90 mil” okazał się być jednym z ważniejszych filmów latynoamerykańskich ostatnich lat. Bynajmniej nie dlatego, że jest idealny. Oglądając film, widz prędko zauważy brak głębszej warstwy psychologicznej. Choć bohaterowie są przedstawicielami różnych płci i pokoleń, brak im indywidualności, są raczej bohaterem zbiorowym. Również fabuła nie okazuje się zbyt złożona i bez trudu można przewidzieć kolejne wydarzenia.
Ale, paradoksalnie, to jest w tym filmie najlepsze. To, co początkowo wydaje się niedociągnięciem scenariusza, staje się jego największą siłą. Anonimowość postaci i brak zaskakujących wydarzeń podkreśla uniwersalne przesłanie filmu: problem imigracji na świecie. Jak mówi sam reżyser, jego głównym celem było ukazanie nieszczęsnego losu, który jest udziałem tysięcy osób na Kubie i na całym świecie. Trzeba przyznać, że cel ten został osiągnięty – film wstrząsa i niełatwo o nim zapomnieć.
Na koniec warto przytoczyć jedno z najistotniejszych zdań, jakie padają z ekranu: „Nie jest ważne być tu czy tam, ale ważne być tam, gdzie czujesz się dobrze i jesteś szczęśliwy”. Doceńmy fakt, że nie musimy szukać naszej ziemi obiecanej, przemierzając 90-milową cieśninę pełną łez i krwi.
“ 90 millas”, reż. Francisco Rodríguez, 2005
|