O książkach
Literatura
Muzyka
Kino
Felietony
 














 
Hawana
 
Trinidad
 
Kuba według Santany
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Kultura » Gorączka zachęcająca                 
Gorączka zachęcająca

  Marcin Sarna

 

Leonardo Padura, Gorączka w Hawanie, Wyd. Znak, 2009, przeł. Tomasz Pindel

 

Zaprzyjaźnić się z porucznikiem Mariem Conde trzeba będzie na dłużej, ponieważ „Gorączka w Hawanie” potrwa. I to akurat bardzo dobra wiadomość.

Przenosimy się w „Gorączce…” do Hawany końca pewnej epoki. Jest rok 1989, zima, pierwsza z pór roku (w sumie jest ich cztery, każdej odpowiada książka, którą polski czytelnik będzie mógł poczytać). Mario Conde, policjant w stopniu porucznika, przywitał nowy rok i wybudza się z posylwestrowego kaca. Mobilizująco działa na niego telefon od szefa i wezwanie do rozwiązania zagadki tajemniczego zniknięcia ważnej osoby z Ministerstwa Przemysłu. Rafael Morín, bo o nim mowa, przepadł jak śliwka w kompocie i trzeba go odnaleźć, a że do tego jest wiceministrem, tym bardziej. Poważna sprawa.

Składa się, że Conde zna typa, razem uczyli się w tej samej szkole, kochali w tej samej kobiecie – Tamarze (któż zresztą nie marzył o jej pięknych… oczach). Nie darzył go też za szkolnych czasów, jak większość kompanów ze szkolnej ławy, zbytnią sympatią, któż bowiem przepada za karierowiczami, do tego przystojnymi, którzy oprócz osobistego wdzięku posiadają wyjątkową umiejętność radzenia sobie i wspinają się na szczyt z równą łatwością, jak inni zaliczają kolejne porażki.

Zadanie, jakie postawił przed nim los – najczęściej przemawiający głosem jego przełożonego Starego Rangela - prowadzi refleksyjnego hawańskiego detektywa po teraźniejszości wynikającej z przeszłości, cały czas dzisiaj zahacza o wczoraj, a to nierzadko przyprawia o dodatkowy ból głowy (wspomagany często kolejną butelką rumu). Conde ma talent, choć jego prawdziwe powołanie to literatura, i z czym by nie musiał, poradzi sobie, do tego z wdziękiem, policjantem jest jak Morín partyjniakiem - sprawnym. Gdy Mario zakasuje rękawy, czytelnik czyta o Kubie portretowanej przez autora znacznie kompletniej aniżeli pozwalałaby na to konwencja gatunku. Bo „Gorączka w Hawanie”, jak i kolejne tytuły serii, to taka wersja prywatna powieści detektywistycznej, którą Leonardo Padura wymyślił sobie, żeby powiedzieć o Wyspie coś więcej. I przyjemnie się o tym czyta.

P.S Leonardo Padura będzie gościł w Polsce, w październiku odwiedzi Warszawę (7. X), Poznań (8.X), Opole (9.X) i Kraków (10.X).

 

Polecamy także: Leonardo Padura: „Próbuję pisać na wskroś po kubańsku”

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House