Haitańskie bestiarium
Marcin Sarna

Mayra Montero, Przybądź, ciemności, Muza, 2003, przeł. Marta Szafrańska-Brandt Po lekturze książki Mayry Montero można pokusić się o stwierdzenie, że jest ona autorką, której nieobojętne są losy stworzeń budzących nierzadko ambiwalentne odczucia u ludzi. Nieobojętne wydaje się jej być także to, co karaibska rzeczywistość – tutaj w wydaniu haitańskim - reprezentuje. Rzecz ma się następująco: Po jednym z referatów wygłoszonych na konferencji w Nashville, Victor Grigg – amerykański herpetolog - zostaje poproszony przez lekko zdziwaczałego, światowej sławy specjalistę od płazów (ze wskazaniem na żaby), o odszukanie pewnego zanikającego gatunku grenouille du sang. Oferta jest tym bardziej kusząca, że poza prestiżem związanym ze współpracą z osobistością wielkiego kalibru, nagrodą za dostarczenie jednego przynajmniej egzemplarza purpurowej żaby, ma być ufundowane przez zlecającego misję doktora Vaughana Pattersona, dwuletnie stypendium na badania dowolnego rodzaju, jakie chciałby poprowadzić Grigg. Żabie poszukiwania wiążą się jednak z koniecznością wyprawy na wyspę Hispaniolę, a dokładnie do Haiti; stamtąd bowiem pochodzą ostatnie wzmianki o występowaniu ginącego gatunku. Trudne to przedsięwzięcie, bo jak wiadomo Haiti do najspokojniejszych ani bezpiecznych miejsc nie należy, a i żaby ekshibicjonistami nie są. Victor podejmuje wyzwanie. Już na miejscu do pomocy zostaje mu przydzielony „tambylec” Thierry, murzyn znający wyspę jak własną kieszeń, a ponadto mający pewne doświadczenia z poszukiwanym okazem. Narracja jest na dwa głosy, bo oprócz opowiadającego historię naukowca, równie ważna jest opowieść Thierry’ego, streszczającego swoje niełatwe życie, zaplątane w burzliwe dzieje karaibskiej wyspy, na której wciąż obecne jest widmo Papy Doca, gdzie co raz dochodzi do wybuchów powstań w kolejnym, nowym punkcie zapalnym, a konfrontacja walczących ze sobą obozów ukazuje ekstremalne bestialstwo. Ponadto, zderzenie naukowego, racjonalnego postrzegania rzeczywistości z lokalnym światem wierzeń, magii i rytuałów, zamieszkałym przez bóstwa loas, niepojętym dla przybysza z zewnątrz, stanowi dodatkowy walor książki. Podobnie jest z zakończeniem. Powieść to sprawna i niedługa, z gatunku lekkich, nie nadto trudnych i jak najbardziej przyjemnych w lekturze.
|