O książkach
Literatura
Muzyka
Kino
Felietony
 














 
Hawana
 
Transport na Kubie
 
Hector Palacios Ruiz w Polsce
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Kultura » Pokolenie zagubione – Część 1                 
Pokolenie zagubione – Część 1

  Ángel Santiesteban-Prats*

 

Było letnie popołudnie 1991 roku. Wątła bryza od morza zawiewała do portowej uliczki, ciepłe powietrze odbijało się od kolumn w historycznej, najstarszej części Hawany, przedostawało się na Plaza de Armas. Wypełniał je zapach saletry, benzyny i zgniłych ryb, mieszający się z cuchnącym odorem wody, dochodzącym z okolic zamku obronnego. Kilka młodych osób, jak każdego roku, uczestniczyło w Letnim Seminarium dla początkujących powieściopisarzy, którzy potem zostaną mianowani nadzieją krajowej literatury. Siedzieli na ławkach w parku, ze wzrokiem błądzącym w przestrzeni, napięciem na twarzach. Może patrzyli na wieżę Giraldillę, posąg Chrystusa, armaty szykujące się do codziennych salw, mury La Cabaña; a może zaglądali w głąb siebie, myśląc, co by tu zrobić, żeby nadać życiu sens. Historia wymknęła im się z rąk.

Okres specjalny, zwany tutaj „Período especial”, wstrząsał krajem z siłą pięciu stopni w skali Richtera w Hawanie, a na prowincji sięgał siódmego stopnia. Najważniejszym wyzwaniem dla Państwa było zapewnienie ludności kawałka chleba i zaspokojenie podstawowych potrzeb. Czas, kiedy mówiło się tylko o książkach, odchodził w niepamięć, drukarnie zamykały podwoje, wydawcy i linotypiści, zamknięci w domach, czekali lepszych czasów.

Grupa młodych w wieku nie przekraczającym dwudziestu pięciu lat miała poczucie, jakby życie i marzenia odpływały od nich na jeszcze jednej tratwie. W szufladach trzymali niewydajne dzieła, a przyszłość nie mogła im obiecać niczego lepszego. Rozmawianie o literaturze przemieniło się w coraz większy luksus.

Któryś z nich podniósł się z miejsca i skierował kroki w stronę restauracji La Mina, pozostali ruszyli z nim. Idąc, spoglądali w stronę ulicy Obispo, gdzie krzątali się jak mrówki ludzie, szukający czegokolwiek do zjedzenia. Ktoś wzruszył ramionami, kto inny pokiwał głową i człowiek w brudnym ubraniu zaprzestał proszenia o wsparcie.

Amir Valle zapytał, co robić, na co reszta odpowiedziała milczeniem. Odpowiedź na tak postawione pytanie była niełatwa, każdy bał się wypowiedzieć na głos słowa, które mogłyby zmienić przyszłość.

Daniel Morales przyglądał się zawzięcie rysującym się na horyzoncie wąskiej uliczki wodom zatoki. W snach powracał do niego jeden obraz: tratwa, na której płynął. Wybudzał się wtedy zlękniony, nie wiedząc gdzie podziali się jego żona i syn. Nie dopuszczał do siebie myśli, że mogło pochłonąć ich morze. Oglądał zdarzenie, zanim się wydarzyło.

Alberto Garrido twierdził, że morze to nie jest najwłaściwsza droga. Trzeba by uczepić się czegoś bardziej stałego, pewniejszego. Guillermo Vidal przerwał, aby dodać od siebie, że musi to być coś bardziej uduchowionego.

Kilka dni wcześniej pojechaliśmy z Garrido, zupełnie nieoczekiwanie, pożegnać się z jego ojcem. W drodze powrotnej wyglądał na zatroskanego, siedział wpatrzony w szybę autobusu. Bez sukcesu próbowałem odwrócić jego uwagę od myśli, które go osaczały. Błądził jak tratwy na morzu, zmierzające dopełnić swój los. Opowiedział kiedyś, ile kosztowało go odejście ojca z domu. Teraz to on odchodził. Nie był w stanie stwierdzić, co boli bardziej.

Ángel powiedział, że nie pisze, by publikować, większość pisarzy nie opublikowało żadnej książki za życia. Torralbas wsparł go w tych dywagacjach. Ronaldo Menéndez rozpoczął wywód o sztukach plastycznych, które jak uznał, znajdują się w jeszcze gorszej sytuacji niż literatura. Roger Vilar wtrącił się i zwrócił do Marcosa z pytaniem o kryterium, jakim się kieruje. Ten wzruszył ramionami i przytoczył anegdotę o oszalałym starcu, który wymieniał monety z wizerunkiem Ché na banknoty z obrazkiem Waszyngtona. Dolar za Ché - jako wymiana pamiątek. Ofiarował monetę, a turyści przechodzili na drugą stronę ulicy. On nie dawał za wygraną i podążał za nimi, drżącym głosem perorując. Marcos uśmiechnął się, dając do zrozumienia, że wszystko mu jest obojętne. Roger zapewnił, że wszystko inne niż to co teraz będzie lepsze. Augustín wykorzystał okazję, żeby poinformować nas o handlowaniu starymi zegarami.

Kelner podszedł do stolika z herbatą na tacy i zaczął ustawiać przed każdym szklankę. Calcines opowiedział o swoim zatrzymaniu, kiedy został pomylony z przestępcą. Michel Perdomo dołożył coś od siebie i opowiedział o zbiórce podpisów wśród intelektualistów. Guillermo podsumował, że nie powinniśmy mylić ról, zadaniem pisarzy jest pisanie książek.

 

Angel Santiesteban Prats (ur. 1966 w Hawanie) – kubański pisarz, laureat Nagrody Juana Rulfo przyznawanej przez RFI. Autor m.in. książki „Sueño de un día de terano” antybohaterskiej wizji wojny w Angoli.  

Pokolenie zagubione, Część 2

Pokolenie zagubione, Część 3

Przełożył Marcin Sarna

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House