|
Aleksander Kwaśniewski, Prezydent RP w latach 1995-2005
Panie Prezydencie, Panie Premierze, Szanowni Państwo! Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie Panu Lechowi Wałęsie i Instytutowi. Konferencja ta jest pewną propozycją dla krajów, które przeżywają trudne konflikty, wewnętrzne podziały, aby ze sobą rozmawiać niezależnie od różnic życiorysowych, podziałów historycznych, dróg, które prowadziły do wolności, suwerenności - do demokracji. Kiedy rozpoczynaliśmy tę konferencję Pan Ambasador Rey powiedział, że dla niego spotkanie tak różnych osób w jednym miejscu świadczy o Polskiej dojrzałości. I w tym duchu chcielibyśmy proponować również rozwiązania krajom, które stoją na rozdrożu. Można oczywiście zapytać, czy w Polsce nie brakuje własnych tematów, czy nie brakuje problemów naszego regionu - Centralnej i Wschodniej Europy. Dlaczego zajmujemy się daleką Kubą, dlaczego mówimy o kraju, w którym część z nas nawet nie miała okazji być? Prezydent Wałęsa nie był zapraszany na Kubę, ja nie byłem tam zapraszany przez dziesięć lat swojej prezydentury. Kontakty polityczne między Polską a Kubą w ostatnich siedemnastu latach odbywają się na stosunkowo niskich szczeblach, jeżeli w ogóle mają miejsce. Odpowiedź, dlaczego dzisiaj w Warszawie rozmawiamy o Kubie a nie o innych gorących tematach, które dominują w mediach, jest bardzo zasadnicza. Polska rzeczywiście jest krajem nie tylko wyznającym zasady solidarności, ale promującym zasadę solidarności w stosunkach międzynarodowych. Chcemy być solidarni z tymi krajami, które mogą skorzystać z naszego wsparcia, i którym chcemy pomóc w osiągnięciu wolności, w budowaniu demokracji. Kuba jest tym krajem. Solidarność jest słowem, które dzisiaj kojarzy się z Polską, ale ma długą historię, której początki można dostrzec chociażby w haśle „o wolność waszą i naszą” – wezwaniu, które animowało Polaków przez setki lat, aby być obecnym na frontach sporów i wojen, jakie miały miejsce na świecie. Rozmawiamy więc o Kubie dlatego, że chcemy być solidarni; dlatego, że jesteśmy przekonani, że nasze doświadczenia mogą być użyteczne w rozwiązaniu problemów kubańskich. Kuba jest niewątpliwie krajem, który w pełni należy do epoki minionej. Prezydent Wałęsa nazywa wiek XX i XXI wiekiem globalizacji. Kuba jest częścią historii XX wieku w wymiarze ideologicznym. Dziś trudno jest znaleźć podobne skanseny ideologiczne. Na myśl przychodzi jedynie Korea Północna. Właściwie trudno byłoby wymieniać inne kraje. w krajach, które traktujemy jako daleko jeszcze niedemokratyczne, jakaś forma demokratycznych procesów ma miejsce. Kuba jest anachroniczna. Jest anachroniczna ze swoim systemem, ze swoją ideologią, która jest mieszanką komunizmu, stalinizmu, kultury karaibskiej, castryzmu, a więc wszystkiego, co stworzyło zupełnie unikalny wymiar ideologii kubańskiej przez ostatnie 50 lat. Kuba jest anachroniczna z ograniczeniami wolności, z jedną partią, która rządzi od 48 lat. Kuba do niedawna była oryginalna, bo na jej czele stało dwóch braci. Obecnie stoi przed wielkim pytaniem o swoją przyszłość. Jeżeli spotykamy się w Warszawie i mówimy o Kubie to dlatego, że nasza troska wynika z dwóch przekonań. Po pierwsze, Kuba jest nam wszystkim bliska i potrzebna. Świat nie może odwracać się od Kuby w tak ważnym momencie historycznym. Z drugiej strony boimy się, aby Kuba nie stała się źródłem konfliktu, aby zakończenie tego anachronicznego systemu nie oznaczało rewolucji, jak również internacjonalizowania tego konfliktu co najmniej w Ameryce Łacińskiej, a może przede wszystkim na Karaibach. Stąd ta dyskusja, mająca na celu poszukiwanie rozwiązań pokojowych i promująca dialog. Stąd konieczność wspomagania środowisk dążących do wolności poprzez porozumienie z innymi grupami politycznymi, a także z władzą. Zadanie to jest niezwykle trudne i dlatego równie trudno o jednoznaczną odpowiedź. Polskie doświadczenia mogą być dla Kuby użyteczne, ale tylko w niezwykle ograniczonym zakresie. Po pierwsze, mamy do czynienia, zaczynając od geografii, z wyspą co jest zawsze, w sensie dostępu, trudniejsze niż w przypadku kraju, który jest w głębi kontynentu, tak jak chociażby było z Polską. Po drugie mamy do czynienia z sytuacją zewnętrzną, która w Ameryce Łacińskiej nie jest nieprzychylna dla obecnego reżimu kubańskiego. Ostatnie wybory demokratyczne, których wyników nie sposób kwestionować, pokazują wyraźnie, że idea populistyczna, lewicowa ze skłonnościami lewackimi, a także fascynacja Kubą i Fidelem Castro jest całkiem silna zarówno w Wenezueli, gdzie wygrał H. Chávez, ale także w Boliwii, gdzie wygrał Morales, w Nikaragui, gdzie ostatnie wybory wygrał Ortega, a także w Ekwadorze. W Meksyku różnica w wynikach między zwolennikiem gospodarki rynkowej a przedstawicielem bardziej populistycznego myślenia wyniosła zaledwie jeden procent. Musimy zdawać sobie sprawę, że rozmawiamy o sytuacji kraju i jego otoczeniu, gdzie fascynacja ideami castryzmu jest stosunkowo duża. Ona też będzie miała wpływ na dalszy ciąg wydarzeń. O przyszłości wyspy decydować będzie również inny istotny czynnik: wielki sąsiad, Stany Zjednoczone. Ameryka ze względu na swój bardzo demokratyczny charakter jest krajem żyjącym od wyborów do wyborów, gdzie głosy emigracji kubańskiej są istotne. Emigracja kubańska w dużej części jest bardzo radykalna w swoich postulatach. Zbudowanie właściwych relacji amerykańsko-kubańskich po śmierci Fidela Castro wydaje się zadaniem niezwykle ważnym i trudnym, wymagającym zarówno pomysłów w warstwie aksjologicznej, jak i tej czysto politycznej czy wręcz praktycznej. Pojawia się też kilka otwartych pytań, na które ja nie potrafię odpowiedzieć, ale być może nasi goście z Kuby będą potrafili to uczynić. Na ile mamy dzisiaj do czynienia z prawdziwym zapleczem dla sił demokratycznych na Kubie, które mogłoby organizować społeczeństwo, tak jak w Polsce było ono organizowane chociażby wcześniej przez KOR, później przez Solidarność i różne jej struktury w okresie stanu wojennego. Czy Raúl Castro, który jest najprawdopodobniej następcą Fidela Castro, może być kubańskim Gorbaczowem? Czy będzie chciał reformować system? Raúl Castro jest tutaj oczywiście symbolem, bo tan naprawdę chodzi o większość aparatu politycznego, jak również o młode pokolenie państwa kubańskiego. Czy na Kubie jest zaplecze do nurtu reformatorskiego? Mówiąc krótko, czy upadający reżim użyje metod bardziej represyjnych, żeby się utrzymać, czy będzie gotów iść na kompromis wiedząc, że może się to zakończyć i zakończy się to zmianą systemu? A zakończy się na pewno ponieważ, jak powiedziałem na wstępie, system kubański w warunkach XXI wieku jest anachroniczny. Kolejne pytanie dotyczy środowisk imigracyjnych - na ile są one gotowe zrezygnować ze swojego radykalizmu i myślenia: „teraz to my będziemy właścicielami Kuby”? Jeżeli pomysł środowisk emigracyjnych na Kubę byłby pomysłem bardziej sentymentalnym aniżeli perspektywicznym, to byłaby to istotna komplikacja dla procesu transformacyjnego. Pytań jest bardzo wiele. My odpowiadając na nie, powinniśmy przede wszystkim wykazywać solidarność w walce o demokrację kubańską i o wolność Kuby. Powinniśmy dzielić się naszymi doświadczeniami z pewną jednak skromnością wynikającą z faktu, że dojrzewanie do zmian, do demokracji przejawia się nie zawsze tak samo. Demokracja jest na pewno zbudowana na uniwersalnych standardach procedur demokratycznych. Ale demokracja musi mieć swoje korzenie w dziedzictwie narodowym, w tradycji, w kulturze, w zachowaniach, w temperamencie, w języku. Nie da się wyłącznie importować demokracji. Nie da się używać jednego modelu demokracji. Dlatego dobrze, że dziś z Warszawy płynie głos solidarności z dążeniami Kuby do demokracji, wolności, głos wsparcia dla środowisk demokratycznych. Życzę nam wszystkim, żebyśmy któregoś dnia mogli pojechać na Kubę i zobaczyć wolne, demokratyczne państwo rozwijające się, korzystające z dóbr natury, które posiada. Aleksander Kwaśniewski
|