|
Ricardo Carreras Lario
Jeśli postawimy pytanie, czy Raúl Castro jest kubańskim Gorbaczowem, niestety odpowiedź będzie brzmiała: nie jest. Co więcej, w nagraniu sprzed 14 lat, nazwał on Gorbaczowa zdrajcą, a jego poczynania porównał do postępowań szalonego chirurga, który otwiera pacjenta, i zamiast go leczyć sprawia, że ten umiera. Odczuwał, podobnie jak Fidel, zdecydowaną niechęć do wszystkiego, co wiązało się z Gorbaczowem. Raúl Castro jest przeświadczony, że powinien pozostać wierny historycznej spuściźnie swojego brata. Ponadto, otacza się ludźmi o podobnym myśleniu: tak zwanymi Talibami - najmłodszym pokoleniem zwolenników, starymi weteranami, „dinozaurami”, takimi jak Ramiro Valdés i innymi, którzy nie chcą zmian. Na Kubie, co słusznie zauważył Omar, są też i reformiści. To jednak reformiści przebywający w ukryciu, krypto-reformiści. Za każdym razem, kiedy tylko wychodzą z ukrycia stosuje się wobec nich plan „nakładania piżamy”, jak miało to miejsce w przypadku Roberto Robainy, czyli aresztu domowego. Objęty planem zakłada piżamę i siedzi w domu, nie mogąc go opuszczać. Roberto Robaina wypowiadał się publicznie, mówił że trzeba przeprowadzić reformy i jego kariera Ministra Spraw Zagranicznych szybko się skończyła. Na Kubie wszyscy wiedzą, że Fidel Castro żyje, i do czasu kiedy władzę będzie sprawował Raúl Castro o reformach nie będzie mowy. W opinii na temat reform zgadzam się całkowicie z panem ambasadorem. Jak doskonale zdawali sobie z tego sprawę sowieci, tak i Fidel Castro wie, że kiedy jakaś reforma się rozpoczyna, nie ma sposobu, żeby ją spowolnić, ograniczyć. Fidel Castro nigdy nie mówił o reformach. Nigdy nie zwołał kongresu, przeciwnie, wszystkie blokował. Właśnie teraz powinien mieć miejsce taki kongres. VI Kongres Partii Komunistycznej nigdy się nie odbył. Planowano zwołać go w roku 2002, ale nic z tego nie wyszło. Na wszystkich kongresach, które się odbyły, Fidel Castro blokował wszelkie reformy. Nigdy nie dopuszczał do tego, ażeby o reformach dyskutowano, bo wiedział, że ciężko będzie mu zastosować ograniczenia. Fidel wprowadził kilka reform kiedy nie miał innego wyjścia, ale nigdy z nikim ich nie dyskutował. Nagle oznajmiał: - Od teraz obowiązującą walutą jest dolar. – Ale dotychczas za posiadanie dolarów zamykaliśmy w więzieniach – zauważał ktoś. – Nieważne, od teraz używamy dolara – odpowiadał Fidel Castro. Następnie mówił: - Nie, teraz nie uznajemy dolara, teraz będziemy używać peso convertible. Wprowadzał reformy kiedy nie miał innego wyjścia. Kiedy nie musiał, zawsze się wycofywał. Fidel Castro nigdy nie otworzył debaty w temacie reform. Raúl Castro ma opinię reformisty jeśli chodzi o gospodarkę, nie politykę. Wzoruje się na modelu chińskim, a nawet na słynnym modelu wietnamskim z lat osiemdziesiątych, jeszcze bardziej scentralizowanym, gdzie Partia Komunistyczna sprawuje kontrolę nad wszystkim, a gospodarka powoli się otwiera. Jak rysuje się zatem przyszłość Kuby? Fidel Castro dobrze wie, że trudno jest utrzymać w garści wszystko na raz, i wcześniej czy później ci, którzy posiadają kontrolę całkowitą, zaczną ją tracić. Co więcej, Kuba to nie Chiny ani Wietnam. Poza tym, Raúl Castro ma 75 lat i nie jest żelaznego zdrowia. Oprócz niego nie ma nikogo, kto byłby w stanie utrzymać coś, co jest nie do utrzymania. Ten system jest taki właśnie, nie do utrzymania. Jest wbrew ludzkiej naturze, nie zaspokaja żadnej z ludzkich potrzeb, nie daje żadnej swobody politycznej ani gospodarczej. przel. Marcin Sarna
|