Historia Kuby
Kalendarium
Gospodarka
Ustrój Kuby
Matka Boska Miłosierna z El Cobre – patronka Kubańczyków
Transport publiczny na Kubie
Informacje turystyczne
Mity o Kubie
Kuba - Unia Europejska
 














 
Transport na Kubie
 
Kuba według Santany
 
Cuba libre - marzenie czy rzeczywistość? Gdansk, 1 X 2010
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Wiadomości ogólne » Budowanie niepodległości 1898 - 1902                 
Budowanie niepodległości 1898 - 1902

 

Oczom Amerykanów, którzy wylądowali na Kubie ukazał się obraz nędzy i rozpaczy. Kraj spalony i wymordowany, a miejscowi obywatele i żołnierze głodni, obdarci i bosi. Nie brakowało też chorych na malarię. W porównaniu do Stanów Zjednoczonych, które w tym czasie były w fazie boomu ekonomicznego i błyskawicznego rozwoju cywilizacyjnego, upowszechnienia samochodów, telefonów i elektryczności, widok Kuby musiał być szokiem. Jeden z reporterów opisywał swoje spotkanie z wojskiem powstańczym jako widok zgrai dzikusów. Amerykański dowódca gen. William Shafter nie dopuścił bosych i pozbawionych broni oddziałów kubańskich do walk, a po zwycięstwie nie zaprosił ich do defilady zwycięstwa w Santiago.

Dodatkowo protestanckim Amerykanom niewyobrażalny wydawał się powszechny na wsi analfabetyzm (75% ogółu społeczeństwa), a widok Murzynów i Mulatów walczących ramię w ramię z Białymi w jednym szeregu raził w oczy szczególnie przybyszów z Południa USA. Wrażenie zacofania i prymitywizmu było dla Amerykanów tak silne, że pomimo deklaracji Kongresu USA manifestującej niepodległość narodu kubańskiego wielu z nich zaczęło się zastanawiać czy ofiarowanie Kubańczykom niepodległości, nie skończy się wielką porażką, gospodarczej zapaści, politycznego chaosu i powrotu pod skrzydła Hiszpanii, albo nawet wybuchem malarii na niespotykana skalę.

Pomimo, że kubańscy patrioci oczekiwali przejęcia kontroli nad wyspą nazajutrz po wyjeździe Hiszpanów, władzę na Kubie objęła amerykańska administracja wojskowa, na której czele w roli gubernatora wyspy stanął gen. Leonard Wood.

Dzisiejsze władze Kuby, pospołu z ideologami antyamerykanizmu łatwo zapominają o dokonaniach kolejnych trzech lat. Ogromna praca wykonana w błyskawicznym tempie przez Amerykanów pozwoliła zapobiec katastrofie humanitarnej, następnie postawiła trwałe fundamenty pod rozwój kraju, wprowadziła szereg cywilizacyjnych osiągnięć, które zostały na Kubie na trwałe.

 
 

Współpracownik Wooda dr Walter Reed ogłosił druga „wojnę o wyzwolenie Kuby” – chodziło o zwalczenie trapiacej wyspę febry. Nawiązał kontakt z kubańskim uczonym Carlosem Finleyem, który postawił tezę, że żółta febra jest przenoszona przez komary, choć nie mógł jej udowodnić. Reed przeprowadził badania, które udowodniły, ze chorują tylko osoby ukąszone przez komary, które poprzednio żerowały na osobach chorych na te chorobę. Na podstawie tych dowodów armia amerykańska przeprowadziła gigantyczną akcję tępienia larw komarów poprzez polewanie miejsc wylęgu naftą oraz osuszanie bagien. Dzięki temu choroba został całkowicie wytępiona najpierw na Kubie, potem w rejonie budowanego Kanału Panamskiego, a następnie na całym świecie.
Amerykanie wybudowali 3000 szkół, udzielili stypendiów naukowych dla 1000 młodych nauczycieli, którzy pojechali na kształcenie do Harvardu, otworzyli Uniwersytet Hawański, przeprowadzili spis ludności, udzielili pomocy finansowej rolnictwu, państwu, Kościołowi, wprowadzili w życie gigantyczny program rozdawania żywności ludziom uwolnionym z obozów koncentracyjnych, odbudowali szereg wsi i miast, zbudowali porty, stocznie, szpitale, drogi, zakładali tysiące ulic, wprowadzili i rozbudowali system wodociągów, kanalizacji i chodników wzdłuż ulic, oraz szereg przepisów sanitarnych, które następnie wcielili w życie. Amerykanie zbudowali tez cywilna administrację, na koniec rozpisali wolne wybory i opracowali konstytucję.

 

Gen. Walter Reed (1860-1927) jako wojskowy gubernator Kuby. Obraz z roku 1903 mal. John Singer Sargent.

 
 

 

20 maja 1902 roku wojska amerykańskie wycofały się z Kuby uporządkowanej i unowocześnionej, a władzę przejął wybrany przez powstańców jeszcze w czasie wojny prezydent Tomas Estrada Palma.

Uczucia Kubańczyków wobec USA już wówczas były mieszane. Z jednej strony zasadnicza pomoc w osiągnięciu niepodległości była bezsprzeczna, podobnie jak gigantyczne dokonania okresu okupacji. Jednak duma narodowa nie akceptowała faktu bycia zarządzanym przez kogoś innego. Wielu przeszkadzało świadomość, że to ludzie z zewnątrz wprowadzili na wyspie standardy, które w cywilizowanym świecie uznawano za oczywiste.

Paternalistyczny stosunek do Latynosów zarzucali Amerykanom już ci Kubańczycy, którzy po I Wojnie o Niepodległość schronili się w USA. Ich szczery podziw dla Stanów Zjednoczonych mieszał się z zazdrością, kompleksem niższości i wrażliwością na własnym punkcie typową dla małych narodów, przejawianą szczególnie wtedy, gdy przychodzi do kontaktów z partnerem wielokrotnie większym i silniejszym. Nie trzeba dodawać, że emocje te gmatwają się jeszcze bardziej gdy dochodzi do zawsze trudnej sytuacji, kiedy mniejszy partner zawdzięcza wiele większemu.

Swoją rolę spełnił też cały szereg zjawisk, które prostolinijnym Amerykanom w żaden sposób nie wydawały się naganne, a dla dumnych Latynosów stanowiły kamień obrazy. Można sobie tylko wyobrazić, jakie wrażenie musiała zrobić na Kubańczykach, wyczytana w prasie wiadomość, że Stany Zjednoczone chcą kupić ich kraj od Hiszpanii tak, jak kupuje się nieruchomość. O niektórych gafach była już wcześniej mowa, dość tylko dodać, że Amerykanie pod koniec XIX wieku dopiero zaczynali wychodzić ze swojego zaścianka na arenę międzynarodową i występowali na niej z gracją słonia w składzie porcelany. Swoją ignorancją pomieszaną z najlepszą wolą tworzyli zawstydzające sytuacje wręcz seryjnie.

Nie sposób też nie wspomnieć o zjawisku, które z pewnością istnieje do dziś, choć nie w takim zakresie i nie jawnie. Chodzi tu o zwykły rasizm wobec Latynosów, którzy w USA od dawna byli uważani za osobną rasę i to bynajmniej nie równą rasie białej. W umyśle niejednego WASPa funkcjonował stereotyp Latynosa zakładający: większy szacunek do odpoczynku niż do pracy, brak nawyku czystości, nadmierną skłonność do alkoholu, mało konsekwentne podejście do punktualności, wrodzony wstręt do organizacji, chorobliwy indywidualizm, wybujałe mniemanie o sobie, lekceważący stosunek do oświaty oraz – „last but not least” – całą galerię wad tradycyjnie wiązanych z katolicyzmem.

Jeśli zebrać razem wszystkie te czynniki nawarstwiające się zarówno po stronie Kubańczyków jak i Amerykanów, to otrzymamy syndrom zjawisk, które powodowały, że wzajemne relacje zaczęły się zmieniać w bombę z opóźnionym zapłonem.

Największy uraz wywołało – delikatnie rzecz ujmując – mocno ograniczone zaufanie w siły Kubańczyków wyrażone w formie tzw. Poprawki Platta. Jeszcze w czasie przygotowań do oddania władzy w ręce Kubańczyków do dyskusji na temat nowej kubańskiej konstytucji wkradł się element zwątpienia w powodzenie projektu niepodległościowego. Wielu Amerykanów uważało, że sytuacja na wyspie nie dojrzała do suwerenności i że pozostawienie Kuby samej sobie skończy się rychłym upadkiem struktur państwowych i w konsekwencji całkowitym fiaskiem idei niepodległościowej. Brak doświadczenia samorządności na wyspie był tak całkowity, iż wielu Amerykanów prorokowało nawet, że Kubańczycy szybko zatęsknią za hiszpańską metropolią, albo popadną w całkowitą zależność od Europy zadłużając się ponad miarę – tak jak to było chociażby w przypadku Argentyny. Obawy przed bałaganem były tak duże, iż przed oczyma amerykańskich polityków stawała nawet wizja ponownego wybuchu malarii, która w końcu zostanie przywleczona do Stanów. Realna stała się koncepcja wstrzymania niepodległości na czas nieograniczony.

Po wielu dyskusjach stanęło na propozycji senatora Platta, który z rozbrajającą szczerością wniósł oficjalnie, aby zgodę na przekazanie władzy Kubańczykom uzależnić od zobowiązania się do przyjęcia kilku warunków, które miałyby być wpisane do konstytucji nowego państwa. W ten sposób Senat Stanów Zjednoczonych 2 marca 1901 przyjął poprawkę do konstytucji Kuby. Postawiona w takiej sytuacji kubańska konstytuanta rada zaakceptowała (przewagą jednego głosu) Poprawkę Platta, która od tej pory stanowiła integralną część konstytucji Kuby.

Największe curiosum stanowił sam fakt, że parlament jednego państwa przyjmuje poprawkę do konstytucji drugiego państwa – incydent do tej pory nieznany. Nie wiadomo czy to, że cała operacja odbyła się w sposób całkowicie nieskrywany, z iście amerykańską jawnością, broniło nieco honoru sprawy czy wręcz przeciwnie. Natomiast na pewno treść zapisów Poprawki mocno naruszała suwerenność Kuby.

 
 

Początkowo Amerykanie proponowali delegatom na Konwencję Konstytucyjną, aby przyjęli warunki dobrowolnie i sami wprowadzili je do swojej konstytucji. Kiedy Konstytuanta odmówiła sekretarz wojny Elihu Root postanowił nakłonić do działania senatora z Connecticut Orville’a H. Platta. Formalnie Poprawka Platta była poprawką do ustawy o zaopatrzeniu wojska. W amerykańskiej tradycji ustawodawczej poprawki dowolnej treści można zgłaszać do każdej ustawy, powiązanie tematyczne nie jest wymagane. Ustanawiała ona, że prezydent USA może przekazać władzę nad Kubą jej narodowi natychmiast po ustanowieniu tam rządu i konstytucji, „... która określi przyszłe stosunki Stanów Zjednoczonych z Kubą dokładnie jak następuje:

1. Rząd Kuby nigdy nie zawrze traktatu ani innego porozumienia z żadnym zagranicznym mocarstwem lub mocarstwami, które naruszyłoby lub mogłoby naruszyć niepodległość Kuby (...)

2. Rzeczony rząd nigdy nie zaciągnie długów, których spłata i odsetki od których byłyby nieadekwatne do zwykłych dochodów wyspy pomniejszonych o bieżące wydatki.

3. Rząd Kuby zapewnia Stanom Zjednoczonym wykonywanie prawa do interwencji dla zabezpieczenia kubańskiej niepodległości, utrzymania władzy odpowiedniej dla ochrony życia, własności i wolności osobistej i do wykonywania zobowiązań wobec Kuby, które Traktat Paryski nałożył na Stany Zjednoczone, a które obecnie przejdą na rząd Kuby.

4. Wszystkie ustawy Stanów Zjednoczonych wprowadzone na Kubie w czasie okupacji wojskowej będą ratyfikowane i uprawomocnione, a wszystkie praworządne przepisy utrzymane i chronione.

5. Rząd Kuby będzie wykonywał w niezbędnym zakresie programy już wprowadzone lub inne plany obustronnie uzgodnione mające na celu utrzymanie czystości miast na wyspie, do czasu aż niebezpieczeństwo ponownego wybuchu epidemii i chorób zakaźnych będzie zażegnane, zapewniając ochronę ludzi i handlu na Kubie, a także handel południowych portów Stanów Zjednoczonych i osób tam rezydujących.

6. Wyspa Pines będzie wyłączona z konstytucyjnych granic Kuby, a jej status pozostawiony przyszłym uregulowaniom traktatowym.

7. W celu umożliwienia Stanom Zjednoczonym zapewnienia niepodległości Kuby i dla ochrony tamtejszego narodu, a także dla ich własnej obrony, rząd Kuby sprzeda lub wynajmie Stanom Zjednoczonym ziemie niezbędne dla stworzenia bazy marynarki lub paliwowej w określonych miejscach, które zostaną uzgodnione z Prezydentem Stanów Zjednoczonych

8. W celu lepszego zabezpieczenia rząd Kuby włączy powyższe postanowienia w stały traktat ze Stanami Zjednoczonymi”.

Po przyjęciu Poprawki przez Kongres delegaci do kubańskiej Konwencji Konstytucyjnej zostali poinformowani, że okupacja wojskowa będzie kontynuowana tak długo, aż przyjmą poprawkę jako część swojej konstytucji. Przekonało to Kubańczyków na tyle, że wprowadzili ją do swojej konstytucji, a następnie do traktatu ze Stanami Zjednoczonymi w roku 1903. Traktat ten uściślał, że przedstawiona w punkcie 7 baza wojskowa znajdzie miejsce na wynajętym Stanom Zjednoczonym skrawku ziemi w prowincji Guantanamo, na wschodnim wybrzeżu wyspy. Baza ta istnieje do dziś.

 

Pierwsza strona oryginału Poprawki Platta - manuskryptu Senatu USA.

 
 

 

 

 

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House