Historia Kuby
Kalendarium
Gospodarka
Ustrój Kuby
Matka Boska Miłosierna z El Cobre – patronka Kubańczyków
Transport publiczny na Kubie
Informacje turystyczne
Mity o Kubie
Kuba - Unia Europejska
 














 
Konferencja "Czy Kuba może wybić się na wolność?"
 
Trinidad
 
Kuba według Santany
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Wiadomości ogólne » Kuba pod rządami Castro 1959 - ?                 
Kuba pod rządami Castro 1959 - ?

  Marcin Wojciechowski

"Lata heroiczne"

Zwycięstwo Ruchu 26 Lipca zaskoczyło nawet samego Castro, który na przełomie roku przebywał wówczas na wschodzie wyspy. Przełom oznaczał, że w ciągu jednej nocy Castro przestał być wiecznym opozycjonistą i na jego barkach spoczęła odpowiedzialność za kraj. Choć oficjalnie prezydentem Kuby był Manuel Urrutia, to za przywódcę kraju był uważany właśnie Fidel – człowiek, który nigdy przedtem nie zajmował żadnego stanowiska państwowego, nigdy nie wydał drukiem niczego co zdradzałoby jaką reprezentuje ideologię lub choćby ocierałoby się o program działań. Cała jego dotychczasowa działalność opierała się na krytyce stanu istniejącego i mglistych postulatach „prawdziwej wolności” i „rozwoju.” „Nie jesteśmy ani komunistami, ani kapitalistami, jesteśmy kubanistami” wygłaszał nic nie znaczące frazesy podczas wizyty w USA w kwietniu 1959 roku. Wśród dziesiątek domysłów i podejrzeń o skrywany komunizm, pytany o to jaki charakter ma jego Rewolucja odpowiadał, że jest to Rewolucja Humanistyczna.

 
 

Lider Maximo 

Początkowo Fidel Castro nie pełnił żadnej oficjalnej funkcji państwowej, jednak już półtora miesiąca po zwycięstwie Rewolucji (16 lutego 1959 r.) kazał premierowi Cardonie podać się do dymisji i zajął jego miejsce. Kilka miesięcy później (lipiec 1959) metodą zastraszania zmusił do odejścia prezydenta Manuela Urrutię i osadził na jego miejscu powolnego sobie Osvaldo Dorticosa, który pełnił tę funkcję aż do uchwalenia nowej konstytucji w 1976 roku. Konstytucja ta zniosła urząd prezydenta republiki i na wzór niektórych państw komunistycznych (m.in. PRL) wprowadziła instytucję zbiorowej głowy państwa p.n. Rady Państwa. Na jej czele jako Przewodniczący Rady Państwa stanął Fidel Castro i sprawował tę funkcję aż do 2006 kiedy to tymczasowo, na czas choroby, przekazał ją swojemu bratu Raulowi. Ostatecznie w lutym 2008 Fidel obwieścił, że w nowym parlamencie nie będzie się ubiegał o ponowny wybór i 24 lutego 2008 na to stanowisko został powołany Raul Castro.

W języku hiszpańskim nie ma rozróżnienia na słowo „przewodniczący” i „prezydent”, dlatego nazwa tej funkcji brzmi Presidente del Consejo de Estado i często jest skracana do El Presidente, co powoduje, że nieraz w innych językach Castro jest mylnie nazywany „prezydentem Kuby” a nawet „prezydentem Republiki Kuby,” choć taka funkcja nie istnieje.

Konstytucja z roku 1976 zniosła urząd Primer ministro i zastąpiła je urzędem Presidente del Consejo de Ministros. Faktycznie urząd ten jest połączony z urzędem Presidente del Consejo de Estado i od początku był zajmowany przez Fidela, a od 24 lutego 2008 przez Raula.

Jednak w praktyce komunistycznego państwa najważniejszy jest tytuł I Sekretarza KC Komunistycznej Partii Kuby, który Fidel Castro formalnie dzierży nadal, nieprzerwanie od 1965 roku, bowiem to właśnie wówczas tę partię powołano do życia poprzez formalne scalenie kilku ugrupowań politycznych, a faktyczne przekształcenie i rozbudowanie Ruchu 26 Lipca. Pozory demokracji mieszają się z pragmatyką urzędowania - siedzibą wszystkich tych urzędów jest jeden budynek przy głównym placu Hawany - Placu Rewolucji.

 
 

Praktyka kolejnych dni przynosiła odpowiedź na pytania o prawdziwe oblicze Rewolucji. Terror stał się narzędziem władzy już w pierwszych tygodniach stycznia. Przeciwników politycznych nazwano zbrodniarzami i wrogami narodu, wyłapywano ich i po groteskowych procesach skazywano na śmierć. W nocy 10 stycznia 1959 na poligonie Campo de Tiro rozstrzelano około trzystu zwolenników poprzedniego reżimu i choć wiadomość o tym została błyskawicznie podana przez amerykańską prasę, to masowe morderstwa trwały jeszcze tygodniami, a być może i miesiącami. Na czele operacji stali osobiście Raul Castro i Ernesto Che Guevara – komendant twierdzy wojskowej La Cabana w Hawanie, którą przekształcił w więzienie polityczne i owianą czarną legendą katownię opozycji.

Program pozytywnych zmian był wprowadzany równolegle i błyskawicznie, co nie znaczy że w sposób uporządkowany czy choćby przemyślany. Do pierwszych decyzji rządu należały obniżka czynszów, cen energii elektrycznej i lekarstw. Szybko przyszedł też czas upaństwowienia najważniejszych przedsiębiorstw, a w maju 1959 ogłoszono reformę rolną. Chłopi, którzy dotychczas pracowali na polach należących do wielkich właścicieli bądź do zagranicznych koncernów otrzymali prawa własności ziemi, choć najczęściej nie mieli żadnych narzędzi do jej uprawy.

Na skutki nie trzeba było długo czekać; już w kilka miesięcy po zwycięstwie Rewolucji sklepowe półki zaczęły świecić pustkami, dotychczasowa burżuazja pakowała walizki i uciekała na Florydę, a masy chłopskie z maczetami w rękach wyrażały poparcie dla Fidela i okrzykiem „Pa-red-on! Pa-red-on!” (Pod ścianę! Pod ścianę!) wskazywały miejsce dla przeciwników Rewolucji.

Jedną z głównych akcji nowych władz stała się alfabetyzacja. Po całym kraju rozjechały się zastępy młodych ludzi bezpłatnie kształcących dorosłych nawet w najbardziej zapadłych wioskach. Koszary jedne po drugich zamieniano na szkoły. Domy publiczne na hawańskiej ulicy Prado też zamieniono na szkoły.

Hawana, ul. Prado. Kamienice które pod koniec XiX wieku należały do najelegantszych w latach pięćdziesiątych zamieniły się w domy publiczne, a po zwycięstwie Rewolucji Fidel kazał urządzić w nich szkoły. Ponieważ są to budynki nie budowane z myślą o oświacie uczniowie muszą odbywać lekcje WF na ulicy. (fot.: MaW)

Równocześnie na całej wyspie budowano państwowe szpitale i przychodnie prowadzące darmowe i powszechne usługi zdrowotne. Służba zdrowia i edukacja stały się chlubą i znakiem firmowym rewolucyjnej Kuby. Cała Ameryka Łacińska patrzyła z podziwem na Kubę i tak, jak niegdyś Gwatemala, a potem Meksyk były Mekką dla latynoskich lewicowców, tak teraz Kuba stała się celem pielgrzymek naukowców, literatów i działaczy o lewicowych poglądach.

Na czele przemian gospodarczych Fidel postawił Che Guevarę – z wykształcenia lekarza. Podobno na jednym z zebrań władz rewolucyjnej Kuby Fidel szukał chętnego do kierowania gospodarką kraju i spytał „kto z was jest ekonomistą?” Che przez pomyłkę usłyszał „kto z was jest komunistą?” i podniósł rękę. W ten sposób został szefem Banku Centralnego i ministrem przemysłu.

Jego polityka ekonomiczna polegała na wprowadzaniu radykalnych zmian społecznych, których celem było przemodelowanie społeczeństwa. Upaństwowiono kolejne sektory gospodarki, co wywoływało masową emigrację burżuazji. W ciągu zaledwie 2 lat z Kuby wyjechało ok. 5% obywateli.


 
 

 La Coubre i Guerrillero Heroico

Duża część nacjonalizowanych przedsiębiorstw należała do Amerykanów, co rzecz jasna powodowało oburzenie i protesty w USA oraz interwencje amerykańskiej ambasady. Wraz z wejściem w życie ustawy o reformie rolnej z 17 maja 1959 r. stosunki ze Stanami Zjednoczonymi zaczęły się gwałtownie pogarszać. Hawana oskarżała Waszyngton o tolerowanie, a nawet o organizowanie sporadycznych nalotów wykonywanych przez kubańskich emigrantów startujących z Florydy na zdemobilizowanych amerykańskich samolotach jesienią 1959.

Szczyt napięcia wystąpił w marcu 1960 roku, kiedy w porcie hawańskim nastąpiła eksplozja belgijskiego statku La Coubre, który przywiózł amunicję dla kubańskiej armii. Che usłyszał wybuch przez okno swego biura i zobaczył chmurę czarnego dymu nad portem. Natychmiast udał się do portu, gdzie jako lekarz udzielał pierwszej pomocy poszkodowanym. Wówczas nastąpił drugi wybuch, który dodatkowo zabił i ranił wielu ratowników. Castro oskarżył USA o dokonanie sabotażu, który doprowadził do śmierci ponad 70 osób (ponad 200 było rannych). Prawdziwa przyczyna eksplozji jest nieznana. Najbardziej prawdopodobną jest niezgodny z zasadami bezpieczeństwa sposób wyładunku amunicji, bezpośrednio w doku towarowym.


fot. Alberto "Korda" Díaz Gutiérrez (14.9.1928–25.5.2001)

5 marca 1960, dzień po tragicznej eksplozji, w Hawanie miał miejsce gigantyczny wiec żałobny z udziałem wszystkich członków władz i tysięcy zwykłych Kubańczyków. Podczas przemówienia Castro oświadczył, że przyczyną wybuchu był sabotaż dokonany przez USA, które „nie chcą abyśmy mieli środki obrony”. Powyższe zdjęcie zostało wykonane podczas tego wiecu, jak skrupulatnie zanotował autor: o godz. 11.20, kiedy na trybunie Che na chwilę wysunął się z drugiego rzędu do przodu. Jak wspominał sam Che, w tym momencie myślał o tym, że konflikt ze Stanami Zjednoczonymi jest nieuchronny.

Fotografia została opublikowana na Kubie, lecz na świecie stała się sławna dopiero w 1967 roku dzięki włoskiemu publicyście Ginfranco Farinellemu, który uzyskał ją od autora z polecenia rządu kubańskiego. Reprodukowana w milionach egzemplarzy, posłużyła nawet do stworzenia portretu, który znajduje się na banknocie 3 pesos, stała się ikoną XX wieku, przez Maryland Institute College of Art nazwana „najbardziej znanym zdjęciem świata,” opisywana też przez muzea jako najczęściej reprodukowana fotografia w historii. Autor nadał jej tytuł „Guerrillero Heroico” (bohaterski partyzant).

W 1968 r. irlandzki artysta Jim Fitzpatrick użył jej do stworzenia plakatu, który następnie rozdawał w Londynie i wysłał do rządzonej przez Franco Hiszpanii w celu zmobilizowania młodych ludzi do wystąpień antyrządowych. W ten sposób powstała kultowa, czarno – biała wersja portretu (w oryginale na czerwonym tle i z żółtą gwiazdą), która błyskawicznie rozprzestrzeniła się po całym świecie i jest znana każdemu z milionów T-shirtów, breloczków, czapek, kubków, plakatów, tatuaży oraz niezliczonej ilości przeróbek. W gigantycznym powiększeniu zdobi budynek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przy Placu Rewolucji w Hawanie.


(fot. MaW)

 
 


Skutki ekonomiczne były natychmiastowe. Półki sklepowe zaczęły pustoszeć już w 1959 roku, a następnie kryzys pogłębiał się, co było powodowane również emigracja kadr technicznych obsługujących np. cukrownie i elektrownie. O coraz większych brakach w zaopatrzeniu Che dowiadywał się od własnej żony, jednak na wszelką krytykę odpowiadał zarzucając malkontectwo i brak zrozumienia wielkości zachodzących przemian.

Wg Che przyczyną negatywnych zjawisk nie były wprowadzane przez Rewolucję zmiany, lecz właśnie ich niedobór, zbyt wolne ich tempo, zbyt mały zapał. Jego zdaniem niezbędne było przyspieszenie, które można było osiągnąć tylko poprzez wyeliminowanie z gospodarki indywidualnego, osobistego zysku. Każdy miał pracować dla dobra ogólnego, a wówczas wszyscy osiągną udział we wspólnym rozwoju.

Naczelnym hasłem nowej polityki gospodarczej stało się uprzemysłowienie kraju. Che chciał aby na Kubie kwitł przemysł ciężki – tak jak w ZSRR, który według niego był najbogatszym i najnowocześniejszym krajem świata. Pragnął też, aby Związek Radziecki dopomógł Kubie wyzwolić się spod gospodarczej dominacji USA. W lutym 1960 do Hawany przybył sowiecki wicepremier Anastas Mikojan, czego efektem było nawiązanie stosunków dyplomatycznych między krajami oraz transakcje handlowe na mocy których Kuba zaczęła kupować ropę od ZSRR, a odwrotną stronę popłynął cukier. Rozpoczęły się tez tajne rozmowy na temat dostaw sowieckie broni na Kubę.

W październiku 1960 roku Che udał się pierwszy raz w życiu do Moskwy aby nawiązywać współpracę i został przyjęty z otwartymi ramionami.

Zatoka Świń

Interwencja w Zatoce Świń (w środkowo-zachodniej części południowego wybrzeża wyspy) rozpoczęła się 17 kwietnia 1961 roku i trwała zaledwie trzy dni czyli do 19 kwietnia, jednak przygotowania do niej zajęły dużo więcej czasu.

Natychmiast po zwycięstwie Rewolucji na przełomie 1958 i 1959 roku w USA pojawiły się obawy, że nowe władze mogą zmierzać w kierunku komunizmu, co naruszyłoby równowagę zimnowojenną i byłoby uderzeniem w polityczne, militarne i ekonomiczne interesy tego kraju. Pytanie „czy Fidel jest komunistą” spędzało sen z powiek analityków, dziennikarzy, biznesmenów i władz. Kolejne wydarzenia na Kubie zdawały się potwierdzać, że kraj ten zmierza w kierunku ustroju komunistycznego i związków polityczno – militarnych z ZSRR.

Wywłaszczenia firm amerykańskich z majątków kubańskich wywołały nacisk na administrację w celu zaprowadzenia „porządku” na Kubie zanim nie będzie za późno. Brak obiecanych przez Castro wolnych wyborów i coraz bardziej dyktatorskie metody sprawowania władzy (m.in. opanowanie mediów) utwierdziły Amerykanów w przekonaniu, że nie tylko mają moralne prawo usunięcia nowego kubańskiego reżimu, ale i mogą być pewni, że rzucona przez nich iskra antycastrowskiego powstania wywoła powszechną insurekcję na wyspie – przyjmowano za oczywiste, że żadne społeczeństwo nie chce niedemokratycznych władz.

Stąd decyzja z grudnia 1959 roku o przygotowaniu planu tajnej operacji militarnej, której celem miało być odsunięcie od władzy ekipy Castro. Plan był przygotowywany przez Centralną Agencję Wywiadowczą pod kierownictwem owianego legendą Allena Dullesa i był wzorowany na dwóch wcześniejszych akcjach przeprowadzonych z sukcesem w 1953 roku w Iranie i – w szczególności – w czerwcu 1954 roku w Gwatemali.

Projekt przewidywał zgromadzenie około półtora tysiąca kubańskich uchodźców – przeciwników Castro – uzbrojenie ich, wyćwiczenie i przerzucenie na wyspę w sposób całkowicie tajny, gdzie mieli połączyć się z resztkami sił antycastrowskich w górach Escambray, razem wzniecić powstanie i opanować kraj jako wyzwolicielska armia całkowicie niezależna od USA, działająca poza wiedzą Waszyngtonu.

Plan został zatwierdzony i w marcu 1960 skierowany do realizacji przez prezydenta D. Eisenhowera jako jedno z możliwych rozwiązań, przygotowywane na wypadek gdyby jego realizacja okazała się potrzebna, jednak rozkazu rozpoczęcia akcji prezydent nie chciał wydać wychodząc z założenia, że w końcówce prezydentury nie podejmuje się tak kluczowych decyzji.

W styczniu 1961 plan odziedziczyła administracja J. F. Kennedy’ego, która pozostawiła Allena Dullesa na stanowisku dyrektora CIA, ze względu na jego reputację profesjonalisty, perfekcjonisty i człowieka zawsze osiągającego sukcesy.

Nowy prezydent, za którym ciągnęła się opinia, że jest „soft on communism” miał świeżo w pamięci przebieg kampanii wyborczej, w której sprawa rewolucyjnych zmian na Kubie była jednym z głównych tematów. Wkrótce po objęciu prezydentury otrzymał od CIA meldunek, że kubańscy piloci są ćwiczeni w Czechosłowacji i ZSRR do latania na myśliwcach MIG, które niedługo miały być przez Moskwę udostępnione Kubie. Dlatego 4 kwietnia 1961 roku wydał decyzję o wykonaniu operacji.

 
 

Zatoka Świń - Bay of Pigs - Bahía de Cochinos - Playa Girón

W języku angielskim historia inwazji w Zatoce Świń funkcjonuje pod nazwą „Bay of Pigs Invasion”, a w hiszpańskim jako „Invasión de Playa Girón” od nazwy plaży na zatoką zwaną pod hiszpańsku Bahía de Cochinos.

 
 

Sama idea interwencji była wątpliwa, gdyż opierała się na błędnym założeniu, że społeczeństwo kubańskie nie mogąc się doczekać demokratycznych wyborów ochoczo poprze akcję i masowo wspomoże insurgentów. Jednak gwoździem do trumny akcji był koncert pomyłek w wykonaniu prezydenta, który zaczął się wtrącać w plany operacyjne akcji powołując się na własne doświadczenie wojskowe z czasów II Wojny Światowej. Kennedy m.in. zmienił miejsce lądowania grupy z planowanych okolic gór Escambray, na plażę Giron położoną nad Zatoką Świń. Ponadto prezydent ograniczył o połowę przygotowanie lotnicze do akcji oraz – w obawie przed ujawnieniem amerykańskiego udziału w akcji – wykreślił udział lotnictwa amerykańskiego w osłonie rebeliantów.

Od grudnia 1960 roku władze kubańskie orientowały się w amerykańskich planach gdyż dostały przeciek o przygotowywaniu akcji. Konkretną datę ataku prawdopodobnie również poznały, gdyż wiadomo, że znały ją władze sowieckie, które w celu zastopowania akcji postanowiły tę wiadomość upublicznić. 13 kwietnia 1961 rozgłośnia anglojęzyczna Radia Moskwa podała informację, że wkrótce ma nastąpić atak na Kubę organizowany przez CIA za pomocą „płatnych bandytów.” Jak poinformowała po latach prasa (The Washington Post z 29 kwietnia 2000, „Soviets Knew Date of Cuba Attack") CIA odnotowała tę wiadomość, ale ukryła ją przed prezydentem.

W tej sytuacji licząca nieco ponad 1500 osób grupa pod kryptonimem „Brygada 2506” udała się z tajnego obozu szkoleniowego w Gwatemali na Kubę po pewną przegraną. Bombardowania kubańskich lotnisk w dniu 15 kwietnia, decyzją Kennedy’ego znacznie okrojone, nie tylko nie zmiotły z powierzchni ziemi kubańskiego lotnictwa jak zakładał plan, ale ostrzegły Kubańczyków, że atak się właśnie rozpoczyna. 16 kwietnia władze kubańskie były już w stanie pełnej mobilizacji. Fidel przemawiając u wejścia do Uniwersytetu Hawańskiego ogłosił rozpoczęcie ataku na Kubę, o jego dokonanie oficjalnie oskarżył USA oraz, w celu umiędzynarodowienia problemu – po raz pierwszy ogłosił, że Rewolucja ma charakter socjalistyczny.

Słynne schody wiodące do Uniwersytetu Hawańskiego nie raz były miejscem historycznych wydarzeń. 16 kwietnia 1961 roku właśnie w tym miejscu Fidel ogłosił, że kubańska Rewolucja Kubańska jest rewolucją marksistowsko –leninowską. (fot.: MaW)


Wydarzenia kolejnych dni były już tylko formalnością. Na Brygadę 2506 czekały rozlokowane wojska kubańskie. Dowództwo obrony przeniesiono w głąb kraju, do położonej stosunkowo niedaleko miejsca ataku cukrowni pod egzotyczną nazwą „Australia.” Atak rozpoczął się 17go rano po wysadzeniu powstańców z czterech transportowców na brzeg, gdzie rozgorzała walka z oczekującymi ich oddziałami milicji. Brygadę 2506 wspierało z powietrza kilka starych samolotów przemalowanych na znaki „Wyzwoleńczych Sił Powietrznych,” jednak siły rządowe dysponowały kilkoma nowocześniejszymi samolotami nie zniszczonymi podczas nalotów sprzed dwóch dni, oraz przywiezionymi z ZSRR czołgami, artylerią i przewagą liczebną.

Naczelnym wodzem wojsk rządowych był osobiście Fidel, który u początku interwencji rzucił słynne hasło „Patria o muerte!” („ojczyzna albo śmierć”) i poderwał naród do obrony. Castro nie tylko zawiadywał obroną w sztabie, ale i walczył na linii frontu w czołgu SAU-100. Wśród dowódców armii rządowej dominowali amatorzy – jak szef Rewolucyjnych Sił Powietrznych, którym był "Maro" Guerra Bermejo, były osobisty kierowca Fidela, którego drugiego dnia inwazji trzeba było odsunąć od dowodzenia, gdyż zupełnie nie radził sobie z obowiązkami. Mimo to Brygada 2506 została rozgromiona przez siły kubańskie w ciągu zaledwie trzech dni.

Przed dawnym Pałacem Prezydenckim w Hawanie zamienionym obecnie na Muzeum Rewolucji stoi dziś czołg, w którym Fidel walczył przeciwko amerykańskim najeźdźcom. (fot.: MaW)

Blamaż prezydenta Kennedy’ego był tym gorszy, że drugiego dnia zameldowano mu iż akcja zmierza ku fiasku i że na wyspę należy wysłać grupę ratunkową, która pod osłoną amerykańskiego lotnictwa uratuje członków Brygady 2506 i wywiezie ich z wyspy w bezpieczne miejsce. Jednak prezydent próbując uniknąć przyznania się do zorganizowania akcji (amerykański ambasador w ONZ Adlai Stevenson głośno i oficjalnie oświadczył, że USA nie mają nic wspólnego z interwencją) odmówił udzielenia pomocy członkom Brygady. Wszyscy co do jednego zostali schwytani bądź polegli. Był to pierwszy i dotychczas ostatni raz w historii USA, gdy amerykańskie siły wojskowe zostały porzucone przez własne władze na polu bitwy.
Jak twierdzą naoczni świadkowie wkrótce potem Kennedy popłakał się.

Tymczasem dla Fidela sprawa Zatoki Świń stała się powodem największej chwały. Od tej pory był bohaterem narodowym. Obronę przed amerykańską inwazją uznano na Kubie za największy sukces w całej historii kraju. Nie tylko oficjalna propaganda, ale i miliony zwykłych ludzi głosiły, że „Dawid pokonał Goliata.” Sława Fidela poszła w świat, gdzie podkreślano że jego geniusz spowodował iż po raz pierwszy w historii Stany Zjednoczone przegrały wojnę. W Ameryce Łacińskiej zwycięstwo Fidela jest do dziś wspominane przez wielu jako przełom psychologiczny, dowód na to, że Stany Zjednoczone można pokonać i że państwa latynoskie mogą iść własną drogą, nie oglądając się na Jankesów. Wśród lewicowców całego świata zaczął wyrastać na przywódcę „postępowego świata.” Nawet w USA na uniwersytetach oraz na ulicach Nowego Jorku i San Francisco odbywały się masowe wiece poparcia dla Castro i na rzecz „Fair Play for Cuba.”

Jego pozycja w kraju została umocniona również dzięki temu, że – jak po latach dowodzili amerykańscy naukowcy – w czasie przygotowań do obrony wykorzystał zagrożenie jako pretekst do walki wewnętrznej, w wyniku czego w miesiącach poprzedzających inwazję i bezpośrednio po niej tysiące osób zostały na wyspie aresztowane, wiele zostało straconych.

Zatoka Świń otworzyła też Kubie na oścież drzwi do sojuszu z ZSRR, który tylko czekał na uchwycenie bazy zaledwie 100 km od wybrzeży USA. Od tej pory współpraca nabrała tempa i wkrótce przerodziła się w sojusz.



 
 

 Brygada 2506

Członkowie Brygady 2506 zostali aresztowani i potraktowani jak bandyci. Spośród ok. 1200 aresztowanych tylko dwaj byli amerykańskimi agentami CIA, resztę stanowili Kubańczycy. Dlatego sądzono ich jako własnych obywateli i w poniżającym procesie transmitowanym przez telewizję skazano za zdradę narodu na 30 lat więzienia, a kilku na karę śmierci. Już w maju 1961 roku Kennedy tajnymi kanałami zaproponował Fidelowi wymianę jeńców. Castro ogłosił to publicznie dodając złośliwe komentarze i zażądał w zamian 500 ciągników typu Caterpillar D-8 lub ich równowartość w wysokości 28 milionów dolarów. Amerykanie prosili o negocjacje i wiedząc, że ten typ ciągnika to w istocie spychacz zaproponowali 500 ciągników, ale w typie rolniczych traktorów zamiast spychaczy. Wówczas Fidel zaczął grać na zwłokę, przy czym cały czas rozgrywał sprawę propagandowo, urządzając nawet przyjęcie dla więźniów i mówiąc, „no, co? Kennedy nie chce dać za was tych traktorów.” Amerykanie prosili Fidela o przerwanie impasu i wznowili negocjacje drogą nieoficjalną.

Powstał prężnie działający komitet starający się o wyzwolenie więźniów. Wśród jego członków była powszechnie szanowana wdowa po prezydencie USA Eleonora Roosevelt, która apelowała osobiście do Fidela o dokonanie wymiany. Fidel odpowiedział na to nazywając ją głupią staruchą.Negocjacje trwały ponad półtora roku aż wreszcie Fidel pańskim gestem zgodził się wydać aresztowanych, ale w zamian za lekarstwa i mleko w proszku i to warte prawie dwukrotnie więcej niż początkowa oferta, gdyż 53 milionów dolarów. Fundusze na ten cel komitet zebrał od prywatnych donatorów. Dodatkowo Castro wymusił na Amerykanach nazwanie transakcji nie „wymianą” lecz „odszkodowaniem” za inwazję.

W grudniu 1962 cały świat oglądał jak Stany Zjednoczone płacą Fidelowi haracz. Castro publicznie pokazywał amerykańskie mleko twierdząc, że dla Rewolucji najważniejsze sa dzieci i zdrowie obywateli.

29 grudnia 1962 na stadionie Orange Bowl w Palm Beach na Florydzie, przy pełnych trybunach, prezydent Kennedy z żoną uroczyście witali 1113 więźniów uwolnionych przez Castro. Wszyscy dostali amerykańskie obywatelstwo, a wielu wstąpiło w szeregi US Army. Kilkudziesięciu z nich walczyło w stopniu oficerów w Wietnamie.

 
 
Lata sześćdziesiąte

Trwałą pamiątką po konflikcie amerykańsko – kubańskim stała się obowiązująca do dziś blokada ekonomiczna Kuby, która w zamierzeniu jej amerykańskich twórców miała przynieść wystąpienia przeciwko dyktaturze, a w praktyce przez kilkadziesiąt lat daje propagandowe wytłumaczenie wszelkich nieszczęść, które spotykają Kubę.

Coraz ściślejsze związki z blokiem komunistycznym zostały chwilowo zachwiane w roku 1962 podczas tzw. Kryzysu Rakietowego. Na propozycję Chruszczowa aby na Kubie rozmieścić wycelowane w USA sowieckie rakiety z głowicami jądrowymi Castro odpowiedział entuzjastycznie. We wrześniu 1962 roku Sowieci w ściśle tajny sposób rozpoczęli rozmieszczanie rakiet na Kubie, jednak bardzo szybko Amerykanie dowiedzieli się o tym dzięki zdradzie Olega Pieńkowskiego – oficera sowieckiego, który nawiązał współpracę z CIA – oraz zdjęciom z samolotu szpiegowskiego U2. Kiedy w październiku 1962 ponowne loty U2 dostarczyły Amerykanom zdjęć nie pozostawiających wątpliwości, że budowa wyrzutni jest już bliska ukończenia, prezydent Kennedy 22 października w wystąpieniu telewizyjnym ujawnił prawdę, zarządził blokadę morską Kuby i zażądał od ZSRR natychmiastowego demontażu rakiet. Kolejnych 13 dni było najbardziej nerwowym okresem w dziejach Zimnej Wojny, kiedy Amerykanie zastanawiali się czy czekać aż ZSRR spełni warunki, czy nie czekając zbombardować instalacje zanim rakiety zostaną uzbrojone w głowice jądrowe. W tym samym czasie druga strona rozważała czy wycofać się czy iść na całość. Castro doradzał jak najszybsze dokończenie budowy i odpalenie rakiet z ładunkami jądrowymi na Stany Zjednoczone. Chruszczow jednak nie zaryzykował ataku i poprzez zakulisowe negocjacje z Amerykanami zobowiązał się do rozmontowania i zabrania rakiet. Castro dowiedział się o tym po fakcie, co uznał za haniebną zdradę i w napadzie wściekłości wykrzyczał radzieckiemu wicepremierowi Mikojanowi, że na świecie są dwa imperializmy: amerykański i sowiecki i że ten sowiecki jest gorszy.

 
 

Kryzys rakietowy

Jak wspominał po latach przywódca ZSRR Nikita Chruszczow dochodzące do niego wiadomości nt. Johna F. Kennedyego zaprzysiężonego 20 stycznia 1961 na prezydenta USA wskazywały, że jest to polityk miękki i niedoświadczony. Chruszczow sam przekonał się, że to prawda podczas spotkania na szczycie w Wiedniu w czerwcu 1961 i doszedł do wniosku, że prezydentura JFK to jedyna w swoim rodzaju okazja do osiągnięcia strategicznej przewagi nad USA.

Kiedy w lipcu 1962 roku do ZSRR przyjechała delegacja kubańska na czele z Raulem Castro aby omawiać pomoc wojskową ZSRR dla Kuby na obrady niespodziewanie przyszedł sam Chruszczow. Młodszy z braci Castro odpowiedział, iż sam nie może zdecydować w tak poważnej kwestii i musi szybko wrócić na Kubę w celu konsultacji z bratem. Wkrótce Raul pomownie pojawił się w Moskwie i oświadczył, że jest zgoda na pomysł Chruszczowa: na Kubie, zaledwie 100 km od brzegów USA, miały być rozmieszczone sowieckie rakiety z głowicami nuklearnymi. W ich polu rażenia miało się znaleźć 47 z 50 stanów USA.

Jeszcze tego lata z ZSRR wypłynęły w kierunku Kuby statki przewożące „maszyny rolnicze” oraz radzieckich „agrotechników.” We wrześniu i październiku Amerykanie zdobyli dowody na obecność sowieckich rakiet na Wyspie.

Wieczorem 22 października 1962 prezydent Kennedy wygłosił telewizyjne orędzie do narodu, w którym ujawnił fakty. Rozpoczęła się mobilizacja wojsk nie tylko w USA, ale i w innych państwach NATO, co spowodowało mobilizację w ZSRR i państwach Układu Warszawskiego (w tym w Polsce). Lotnictwo i głowice jądrowe były w stanie gotowości bojowej, armie obu bloków czekały na rozkaz do ataku.

W Białym Domu ścierały się dwie koncepcje; jedna przewidywała natychmiastowy atak nuklearny na Kubę zanim wyrzutnie na wyspie zostaną ukończone, nawet za cenę odwetu jądrowego ze strony ZSRR. Druga sprowadzała się do ryzykownej gry mającej na celu zablokowanie wszelkiego transportu na Kubę i jednoczesnych tajnych negocjacji z ZSRR. Negocjacje te okazały się jednak niezwykle trudne, gdyż Moskwa zaprzeczała oskarżeniom i nazywała je imperialistyczną propagandą. Do propagandowej walki po stronie ZSRR przystąpili intelektualiści z wielu krajów, którzy apelowali do prezydenta Kennedyego o porzucenie polityki oszczerstw i odstąpienie od agresji.

W Hawanie Castro podjął decyzję o atakowaniu amerykańskich samolotów zwiadowczych i namawiał Chruszczowa do rozpoczęcia ataku atomowego na USA.

Po 13 najbardziej nerwowych dniach w dziejach świata Chruszczow zdecydował się wreszcie ustąpić – ogłosił decyzję o wycofaniu rakiet w zamian za papierowe ustępstwa ze strony USA, które miały mu pozwolić zachować twarz.

Jednak straty propagandowe były nie do odrobienia – cały świat przekonał się o zamiarach ZSRR i o prawdziwości komunistycznej propagandy. Kennedy wyszedł z kryzysu jako triumfator, a Chruszczow wkrótce później został odsunięty od władzy przez towarzyszy przerażonych jego pomysłami. Castro stracił twarz jako polityk, który okazał się zaledwie przedmiotem rozgrywek pomiędzy mocarstwami, jednak i on ugrał tyle, że Amerykanie zobowiązali się wobec ZSRR, iż już nigdy nie będą próbowali zbrojnie interweniować na wyspie. Tej obietnicy trzymają się do dziś.

 
 

W praktyce oznaczało to obranie przez Kubę kursu w polityce zagranicznej na tzw. Trzeci Świat i Ruch Państw Niezaangażowanych. Pomysł polegał na zjednoczeniu się w bipolarnym świecie tych wszystkich państw, które nie widziały dla siebie miejsca w żadnym z dwóch rywalizujących bloków. Jednak nadmierna liczba chętnych do stanowiska lidera w tym ruchu, oczywiste w tak zróżnicowanym gronie partykularyzmy, zwykła bieda większości zainteresowanych państw oraz siła przyciągania dwóch supermocarstw spowodowały, że idea ta skończyła się fiaskiem praktycznie jeszcze w latach sześćdziesiątych.

Również fiaskiem, choć dużo bardziej spektakularnym, zakończyła się kubańska nowa polityka gospodarcza, której myślą nadrzędną było uniezależnienie gospodarcze Kuby. Festiwal amatorskich pomysłów, hurraoptymizm wykazywany wobec najbardziej absurdalnych zamierzeń, rzucanie się w epileptycznym tempie do coraz nowych, nigdy nie ukończonych projektów, to tylko niektóre z przyczyn narastającego chaosu ekonomicznego. Początkowy pomysł błyskawicznej industrializacji kraju okazał się chybiony kiedy okazało się, że nie można naraz prowadzić niezliczonej ilości inwestycji nie mając prawie żadnych środków finansowych ani surowców, w dodatku bez kadr, które w popłochu uciekały z wyspy i bez zagranicznych części zamiennych do urządzeń i samochodów.

Winnych porażki szukano oczywiście nie we własnym gronie, lecz wśród prywatnych właścicieli, którzy rzekomo celowo działali wbrew Rewolucji, bo mieli w tym swój skrywany interes. Skończyło się to całkowitym upaństwowieniem przemysłu, drobnej wytwórczości i handlu aż do budek z lodami włącznie. Druga fala emigracyjna ogołociła kraj z jednostek przedsiębiorczych, co ku zdumieniu władz nie tylko nie doprowadziło do poprawy sytuacji, ale nawet spowodowało w drugiej połowie lat sześćdziesiątych całkowity brak wszelkich towarów i usług.

 
 

W wyniku pogłębiającego się kryzysu w kraju opadał entuzjazm dla przemian. Oficjalnie władze nie przyznawały się do klęski. Paradoksalnie jedynym, który głośno i w miarę szczerze mówił o problemach był sam Che, który jednak uważał, że ich przyczyną jest zbyt małe zaangażowanie społeczeństwa. Zarzucał mu że na przykład w niedziele chce odpoczywać zamiast pracować w czynie społecznym na budowach lub w polu. Mimo to ustąpił ze stanowisk ministra przemysłu i prezesa Banku Centralnego i zaczął zajmować się tym, na czym – jak mu się wydawało – znał się lepiej, czyli wzniecaniem rewolucji. Jego pierwsza eskapada (do Konga) zakończyła się fiaskiem, ale zdołał z niej ujść z życiem. Drugiej już nie przeżył – zginął w październiku 1967r. w Boliwii.

9 października 1967 martwego Che sfotografowano, aby udowodnić, że został pokonany. Jego ciało przygotowano do zdjęcia myjąc je i goląc, aby można było rozpoznać Che. Publikacja tej fotografii była największą pomyłką CIA, gdyż właśnie od tego momentu legenda Che dodała mu nimbu świętości i miana „Apostoła Rewolucji.” Kilka miesięcy później Che stał się symbolicznym patronem studentów protestujących w wielu krajach, a jego fotograficzne portrety- kilka lat wcześniejszy wykonany przez Alberta Kordę oraz powyższy, pośmiertny – ikonami studenckich rewolucji i lewicowców całego świata. Prezydent Algierii Ahmed Ben Bella przysięgał, że na tym zdjęciu widzi aureolę wokół głowy Che.

 
 


Lekarstwem na klęskę industrializacji miała być kolejna idea, tym razem odwrotna, polegająca na agraryzacji kraju. Kuba miała powrócić do tego, co umiała najlepiej czyli do produkcji rolnej, przede wszystkim trzciny cukrowej. Pomysł polegał na tym, że zbiory płodów rolnych (a także wyniki hodowli, przede wszystkim bydła) miały być w krótkim czasie pomnożone, dzięki zapałowi i oddaniu milionów Kubańczyków, a uzyskane w ten sposób nadwyżki miały zostać wyeksportowane. Pieniądze z eksportu miały skokowo podnieść poziom życia ludzi na wyspie.

Przerażającym finałem tej szeroko zakrojonej akcji stała się tzw. Zafra Dziesięciu Milionów w roku 1970. Podczas gdy standardowe wyniki oscylowały wokół 5 milionów ton rocznie, na hasło Fidela naród miał się rzucić do pracy w celu uzyskania 10 milionów ton cukru. Do tej prowadzonej z obłąkańczą energią akcji zbioru trzciny cukrowej (zafra to właśnie zbiór trzciny cukrowej) zapędzono praktycznie całe społeczeństwo. Studenci, nauczyciele, robotnicy, lekarze, urzędnicy – wszyscy zostali wywiezieni ciężarówkami do pracy na wsi. Kiedy już stanęły nie tylko szkoły ale i fabryki, a nawet sklepy, okazało się, że wciąż jest zbyt mało rąk do pracy. Na polach ustawiano wojskowe reflektory, aby można było pracować nocą. W morderczym upale miliony ludzi w niefachowy sposób wykonywały ciężką pracę, którą następnie marnowano ze względu na brak ciężarówek do przewozu trzciny, brak ludzi do obsługi maszyn i ciężarówek, bo zostali skierowani do pracy w polu, brak prądu bo elektrownie wyłączano z powodu zaangażowania ludzi przy zbiorach itd.

Ponury bilans tej akcji nie zamknął się po prostu fiaskiem planów zebrania tytułowych dziesięciu milionów ton. Dużo bardziej trwałe skutki przyniosło całkowite rozregulowanie gospodarki: przerwy w dostawach prądu ze względu na przeciążenia i awarie są standardem do dziś, w niektórych fabrykach raz przerwana produkcja z przyczyn technologicznych już nigdy nie mogła być wznowiona, zdezelowane w wyniku niefachowej obsługi urządzenia poprzerywały ciągi produkcyjne, a brak podzespołów uniemożliwiał produkcję wyrobów finalnych itd. Po dziesięciu latach Rewolucji kraj jeszcze niedawno nieźle rozwinięty został zniszczony i stał u progu nędzy. Okazało się, że nie zdały egzaminu zasady nowej ekonomii, wprowadzane przez Che Guevarę, które miały eliminować z gospodarki element motywacji z chęci zysku, zastępowany przez motywację ideologiczno – patriotyczną. Podobnie niezastąpiona okazała się wiedzy fachowej, której mimo prób nie udało się zastąpić zapałem i szczerością intencji.

Lata siedemdziesiąte

W kolejną dekadę Wyspa wchodziła z kolejną zmianą kierunku. Castro oficjalnie przyznał się do błędów wynikających z braku doświadczenia i „nadmiernego zapału”. Oficjalna propaganda uroczyście obwieściła zakończenie okresu młodzieńczego Rewolucji, który – jak każda młodość – cechował się „pewnymi błędami w niektórych dziedzinach” i ogłosiła przejście w fazę dojrzałą, o gospodarce zarządzanej w sposób planowy, w oparciu o naukowe metody opracowane w ZSRR. Fidel musiał się pożegnać z ideą niezależności gospodarczo - politycznej i niczym syn marnotrawny powrócił na łono Związku Radzieckiego.

W następnych latach karnie wstępował w szereg przywódców komunistycznych państw satelickich stojących rzędem na Mauzoleum Lenina i z sobie tylko znanymi refleksjami przyglądających się pokazom potęgi sowieckiej armii na Placu Czerwonym. W zamian za przystąpienie Kuby do RWPG (1972 r.) na wyspę popłynęła ropa naftowa, samochody, sprzęt RTV, lekarstwa, tekstylia i szereg innych towarów, które częściowo zniwelowały niedobory rynkowe i pozwoliły ustabilizować sytuację gospodarczą, a w konsekwencji skonsolidować władzę (zmiana konstytucji w grudniu 1976) i poczynić rzeczywiste postępy w dwu sztandarowych przedsięwzięciach kubańskiego socjalizmu – rozwoju edukacji i służby zdrowia. Obie te dziedziny stały się chlubą władz i owianym legendą, niedościgłym wzorem dla prawie wszystkich państw latynoamerykańskich.

 
 

638 zamachów na Fidela

Niemal natychmiast po dojściu Castro do władzy CIA doszła do wniosku, że lepiej i bezpieczniej będzie jeśli Fidel zejdzie z tego świata. Pierwszy zamach na jego życie przygotowano już w 1959 roku. W celu wykonania tego zadania CIA nie zawahała się nawet współpracować z chicagowską mafią, a konkretnie jej florydzką rezydenturą, która zawiadywała interesami mafii na Kubie. Być może właśnie to było przyczyną małej efektywności tych starań, gdyż lokalny capo nazwiskiem Santo Trafficante cenił sobie współpracę nie tylko z CIA, ale i z samym Castro.

Historia tych usiłowań swoją barwnością powinna zawstydzić scenarzystów filmów sensacyjnych.

Jedna z pierwszych prób miała miejsce w słynnym hotelu Habana Libre (dawniej Hilton Habana), gdzie zaraz po zwycięstwie Rewolucji Fidel mieszkał i urzędował. Kontrolowany przez mafię bar hotelowy serwował ulubione drinki Fidela i właśnie do jednego z nich barman miał dolać truciznę dostarczona przez CIA. W momencie zjawienia się Fidela ręce drżały barmanowi tak bardzo, że wyjmując z lodówki fiolkę z trucizną upuścił ją i stłukł.

Hotel Habana Libre w Hawanie był scenerią jednego z pierwszych zamachów na Fidela. (fot. MaW)

Bardziej pewna siebie miała być kuchenna w ulubionej restauracji Fidela. Jednak natychmiast po tym jak otrzymała fiolkę z jadem kiełbasianym, Castro przestał do tej restauracji przychodzić.

Nie miała też szczęścia piękna Maria Lorenz, młodziutka kochanka Fidela, która po otrzymaniu wiadomości, że jest przez niego zdradzana zapałała taką żądzą zemsty, że zgłosiła się do współpracy z CIA. Amerykanie dostarczyli jej kapsułki z trucizną schowane w kremie do twarzy. Pewnej nocy po najważniejszym punkcie wieczoru Maria upewniła się, że Fidel już zasnął, po czym wstała z łóżka i udała się do łazienki aby wyjąć kapsułki z pojemnika. Po zdjęciu zakrętki widok, który ukazał się jej oczom o mało nie doprowadził jej do zawału – kapsułki rozpuściły się w kremie! Maria doznała tak ciężkiego szoku, że tak jak stała – zupełnie naga – wybiegła z hotelu i pędem pognała do rezydenta CIA w Hawanie, który błyskawicznie ewakuował ją z Kuby.

Wśród innych pomysłów specjalistów z CIA do najbardziej oryginalnych trzeba zaliczyć wybuchające cygaro (nie wybuchło), muszlę z bombą ukrytą w wodzie koło Varadero, w miejscu w którym Fidel uwielbiał się kąpać, a także kostium płetwonurka nasączony żrącą substancją uaktywniającą się w kontakcie z wodą oraz – to szczególnie bezwzględne – nasączenie cygar Fidela solą talu, co miało go przyprawić o wychodzenie włosów z brody i w ten sposób pozbawić autorytetu w narodzie.

Wszystkie te opowieści można by włożyć między bajki, gdyby nie to, ze w połowie lat 70tych w Kongresie USA powołano komisję śledczą do zbadania nielegalnych operacji CIA. Komisja ta potwierdziła prawdziwość tych rewelacji i ustaliła, że akcja przeciwko Castro miała dźwięczny kryptonim „Mangusta.”

Według skrupulatnych obliczeń Fabiana Escalante, osobistego ochroniarza Fidela, wszystkich zamachów było aż 638.

 
 

Wyrazem mocarstwowego samopoczucia stała się rozpoczęta w 1975 roku interwencja wojsk kubańskich w wojnie domowej w Angoli. Pochłonęła ona nieznaną liczbę ofiar oraz gigantyczne środki finansowe. Mimo to zakończyła się dla Kuby podobnie jak większość nierealnych pomysłów jej dyktatora.

Ceną za względną poprawę sytuacji gospodarczej było całkowite uzależnienie Kuby od łaski i niełaski ZSRR i to jeszcze większe niż przed Rewolucją było uzależnienie od USA. Cały eksport (składający się głównie z cukru i w mniejszym stopniu z cytrusów) był skierowany do ZSRR i satelitów. Również cały import - nieporównywalnie większy od eksportu - pochodził z tego obszaru. Największe znaczenie miała stuprocentowa zależność gospodarki kubańskiej od transfuzji sowieckiej ropy naftowej, choć praktycznie wszystkie inne dobra też pochodziły z Bloku Wschodniego (Polska specjalizowała się w zaopatrywaniu w leki, furorę robiły też polskie fiaty 126p zwane na Wyspie „polaquitos”). W imię wyższych racji politycznych i ideologicznych wymiana gospodarcza polegała na dotowaniu Kuby. Z czasem ta „współpraca” z coraz bardziej rachitycznymi gospodarkami „państw demokracji ludowej” zaczęła przypominać wykłócanie się o ochłapy, co w końcówce lat siedemdziesiątych zaczęło skutkować ponowną falą „przejściowych trudności” w dostawach towarów. Swoją rolę odegrały też zapewne trudne do obliczenia zjawiska powszechnego łapówkarstwa i rozkradania wszystkiego co się da przez niemal wszystkich, którzy mieli dostęp do jakichkolwiek dóbr, nie wspominając o specyficznym talencie organizacyjnym władz kubańskich i przysłowiowej skuteczności socjalistycznej gospodarki.

Lata osiemdziesiąte


W tej sytuacji nawet rozwój podstawowej cnoty społeczeństwa komunistycznego – donosicielstwa - nie uchronił władz przed wyjściem na jaw prawdy. W 1980 w Mariel, portowym mieście ok. 50 km na zachód od Hawany, 125 tysięcy Kubańczyków szturmowało zagraniczne statki aby jak najprędzej uciec z Wyspy. Początkowe zaskoczenie władz tym - jak się wydawało - incydentem zostało zastąpione nerwową reakcją samego Castro, który uciekających nazwał szczurami i stwierdził, że skoro nie chcą budować socjalizmu, to niech się wynoszą, po czym – pewny siebie - pozwolił na wyjazd wszystkim, którzy chcą.

Jakież musiało być jego zdumienie, kiedy okazało się, że z tej okazji chcą skorzystać rosnące każdego dnia tłumy. Fatalnego wrażenia nie zatarła nawet decyzja o wypuszczeniu z więzień przestępców, która miała pokazać, że tylko wykolejeńcy mogą chcieć uciekać z socjalistycznej Kuby. Miliony widzów na całym świecie widziały na własne oczy jak z socjalistycznego raju uciekają ci, którzy rzekomo mieli być jego beneficjentami – straty propagandowe były niepowetowane. Sprawa doprowadziłaby zapewne do jeszcze większej emigracji, gdyby nie przerażeni napływem uchodźców Amerykanie, którzy tajnymi kanałami naciskali na Castro, aby zamknął uciekinierom furtkę. Do dziś nie wiadomo, co Castro uzyskał w zamian za wycofanie zgody na wyjazdy. Krążą legendy o milionach dolarów i o sprzęcie niezbędnym do poprawnego funkcjonowania gospodarki, w każdym razie na pewno jego zyskiem był upływ z kraju wzburzonej krwi, co zapewniło odsunięcie w czasie groźby masowych wystąpień przeciw władzom i zawiązania się opozycji.

Nieuchronne było jednak staczanie się Kuby w gospodarczą przepaść. Lata osiemdziesiąte były okresem pustoszejących półek sklepowych. Coraz bardziej zdyszane gospodarki państw komunistycznych miały coraz mniejsze możliwości pompowania pieniędzy w Kubę. Gwoździem do trumny „współpracy gospodarczej” okazała się ofensywa polityczna prezydenta USA Ronalda Reagana, który zapowiedział osiągnięcie przewagi militarnej nad ZSRR metodą otwarcia nowej przestrzeni zbrojeń – wielomiliardowymi nakładami na tzw. „Wojny Gwiezdne.”

Gospodarka sowiecka, dla której nawet dotychczasowe zbrojenia były obciążeniem ponad siły nie była w stanie ponieść dodatkowych nakładów aby dorównać Amerykanom. Przed kierownictwem ZSRR stanęło widmo reform. Michaił Gorbaczow, wybrany w 1985 roku na sekretarza generalnego KC KPZR, ogłosił przebudowę (ros. „pieriestrojka”) m. in. ekonomiczną, czego elementem miało być zaprzestanie dotowania niewydolnej gospodarki kubańskiej. Gorbaczow osobiście udał się na Kubę, aby powiadomić Castro, że dalsza wymiana handlowa jest możliwa, ale wyłącznie na zasadach komercyjnych.

Lata dziewięćdziesiąte

U przywódcy kubańskiego wywołało to zrozumiałe oburzenie. Castro oskarżył stronę radziecką o zdradę ideałów, dogadywanie się z imperialistami – a nawet – o zgrozo – o odejście od zasad marksizmu – leninizmu. Jednak na nic się zdały lamenty – kolejne kontrakty handlowe wygasały i z początkiem lat dziewięćdziesiątych Kuba stanęła w obliczu najostrzejszego kryzysu gospodarczego w historii. Całkowity brak dóbr powodował widmo głodu. Zakręcenie kurka z sowiecką ropą naftową zatrzymało ruch pojazdów. Na ulicach miast pojawiły się autobusy ciągnione przez woły. Reakcją Castro było uroczyste ogłoszenie tzw. „Okresu Specjalnego”, który miał polegać na deklaratywnej absolutnej odmowie odejścia od socjalizmu (hasło „Ojczyzna albo śmierć” zostało zastąpione hasłem „Socjalizm albo śmierć”) i praktycznej realizacji odchodzenia od zasad socjalizmu w sposób kontrolowany i w określonych dziedzinach, oraz tylko na pewien czas. W ten sposób przy wjeździe na półwysep, na którym znajduje się Varadero, pojawił się szlaban. Zagraniczni inwestorzy otrzymali możliwość budowy hoteli i czerpania zysków z turystyki na zasadzie joint venture z rządem kubańskim. Wjazd na półwysep dla Kubańczyków został zakazany.

Zyski z tej działalności w niewielkim stopniu podreperowały sytuację gospodarczą, jednak zasadniczy problem próbowano załatwić za pomocą kolejnych pomysłów Castro. Jednym z nich była gigantyczna akcja upowszechnienia rowerów w miejsce stojących bez paliwa samochodów. Według oficjalnej propagandy rower to urządzenie znacznie nowocześniejsze od samochodu na przykład ze względu na ekologię i w niektórych wysoko rozwiniętych krajach takich jak Holandia wręcz zastępuje samochód. Poza tym konstrukcja roweru jest niezwykle wyrafinowana technicznie – „nawet nie zdajecie sobie sprawy jak skomplikowanym urządzeniem jest rower. Ma ponad dwieście części, a każda z nich musi pasować do innej. Rower jest bardziej precyzyjny niż szwajcarski zegarek” – grzmiał przywódca. Sprowadzono z Chin milion rowerów, które wkrótce upstrzyły krajobraz całej wyspy.

W mieście Cardenas znajduje się pomnik ku czci pojazdu, który miał uratować (i najwidoczniej uratował) socjalizm na Kubie. „Nie zdajecie sobie sprawy jak skomplikowanym urządzeniem jest rower.” Fot. MaW

Innym urządzeniem o rewolucyjnym znaczeniu miał być garnek ciśnieniowy – tzw. szybkowar, który zapewniał nie tylko szybsze ugotowanie ryżu, ale i niebagatelną oszczędność energii elektrycznej. Ten pomysł miał jednym ruchem przeciąć plagę ciągłych wyłączeń prądu, które cofały Kubę do XIX wieku. Szczególnie trudne musiało być dla władz przeproszenie się z prywatną inicjatywą w gospodarce – dopuszczono prowadzenie działalności gospodarczej, ale pod wieloma warunkami, w tym przy zakazie zatrudniania pracowników.

Skuteczność kolejnych „reform” ocenili sami Kubańczycy, którzy w latach dziewięćdziesiątych masowo zaczęli uciekać z Kuby. Tym razem jednak nie było możliwości skorzystania z okrętów. Czwarta fala emigracyjna była chyba najbardziej tragicznym wydarzeniem końca XX wieku. Tysiące skleconych z dostępnych materiałów łajb, tratw, pontonów pojawiły się na plażach Cieśniny Florydzkiej. Zdesperowani Kubańczycy próbując przebrnąć do USA ginęli w falach oceanu z braku wody do picia, od upałów, w wyniku sztormów. Potwornym dowodem bezwzględności władz było ostrzeliwanie bezbronnych ludzi przez kubańską straż graniczną. Nieznana jest liczba osób, które utraciły życie pragnąć wyrwać się z Kuby, ocenia się ją na dziesiątki tysięcy. Ponura niespodzianka czekała też na wielu, którzy wpływając na wody terytorialne USA machali do oficerów amerykańskiej Coast Guard w pewności, że ci okażą pomoc. Zgodnie z amerykańskim prawem za imigranta uznaje się tylko osoby, które „sucha stopą” dotkną amerykańskiego terytorium. Wyłowieni z wody byli odsyłani do Kuby.

W dziedzinie polityki duże nadzieje wiązano z wizytą papieża Jana Pawła II w styczniu 1998 roku. Rzeczywiście w zamian za zgodę Papieża na przyjazd władze zobowiązały się zmniejszyć represje wobec przeciwników politycznych, co doprowadziło do ujawnienia się pierwszych zorganizowanych grup protestu i opozycjonistów. Wśród nich był Osvaldo Paya, który próbował doprowadzić do demokratycznych przemian metodą wykorzystywania istniejących przepisów. Jego żmudna akcja nawołująca do zgodnego z kubańską konstytucja referendum z pewnością wprowadziła władze w zakłopotanie, ale nie przyniosła oczekiwanego rezultatu.

Kuba po roku 2000

Darem niebios okazało się dla Kuby dojście do władzy w Wenezueli przebojowego wojskowego Hugo Chaveza. Ten fascynat szeroko zakrojonych akcji i zaprzysięgły wróg Stanów Zjednoczonych nie krył swego szacunku dla Fidela Castro i dokonań kubańskiej rewolucji. Jego plan zjednoczenia sił antyjankeskich w Ameryce Łacińskiej przewidywał dostawy ropy naftowej na Kubę w zamian za pomoc w alfabetyzacji Wenezueli i w rozwoju służby zdrowia. Pozwoliło to złapać oddech gospodarce kubańskiej, a propagandzie twierdzić, że reformy przynoszą skutki. Po roku 2000 gospodarka na Kubie osiągnęła względną stabilizację na niskim poziomie.

18 marca 2003 wykorzystując światowe zamieszanie wokół interwencji zbrojnej w Iraku, władze komunistyczne przeprowadziły masowe aresztowania, które zmiotły praktycznie całą opozycję. Większość aresztowanych otrzymała surowe wyroki i przebywała w więzieniu do 2010.  W czerwcu tego roku władze zobowiązały się wobec Kościoła katolickiego i rządu hiszpańskiego do zwolnienia 52 z nich  pod warunkiem natychmiastowego wyekspediowania ich do Hiszpanii, a w lipcu ogłosiły możliwość zwolnienia kolejnych osób. Obietnice te były stopniowo realizowane, w wyniku czego we wrześniu Hiszpania wezwała Unię Europejską do zredefiniowania swojego stanowiska wobec komunistycznej Kuby. O uwolnienie więźniów zabiegał ruch Damy w Bieli składający się z żon, matek i córek aresztowanych osób. Podlegał on szykanom i nieustającym oskarżeniom o działanie na korzyść USA i imperializmu.



Ogłoszona latem 2006 roku choroba Fidela Castro i przekazanie przez niego władzy młodszemu bratu (na czas choroby) obudziło nadzieję na poprawę sytuacji. Kolejne półtora roku minęło na zapowiedziach, że Fidel zdrowieje, czuwa nad rozwojem sytuacji na Kubie i już wkrótce wróci do obowiązków. Jednak 19 lutego 2008 oficjalnie ogłoszono jego komunikat, w którym informował, że nie będzie ubiegał się o ponowny wybór na Przewodniczącego Rady Państwa w nowowybranym Zgromadzeniu Narodowym.

 

 

24 lutego 2008 oficjalnie na to stanowisko został wybrany jego brat Raul, który natychmiast ogłosił swą wierność bratu i zapowiedział, że będzie konsultował z nim każdą ważniejszą decyzję. Politycznie i gospodarczo nie zmienia się zbyt wiele. Kuba grzęźnie w kolejnych "reformach" takich jak decyzja z lipca 2008 o ponownej legalizacji prywatnych taksówek, czy ogłoszone w sierpniu 2010 postanowienie o redukcji zbędnego zatrudnienia w sektorze państwowym i zapowiedź oddania państwowych zakładów fryzjerskich w ręce pracowników, okraszone zapewnieniami o "priorytecie wartości socjalistycznych, nie rynkowych" (to słowa ministra gospodarki Marino Murillo). Zrujnowany kraj jest pogrążony w letargu. Odizolowany od reszty świata stanowi żywą skamielinę, pomnik zniszczenia jakie przynoszą chore ambicje i upór dyktatora.

Więcej o dniu dzisiejszym na Kubie tutaj

 

Kuba 2007, takie warunki mieszkaniowe są czymś zupełnie normalnym po 48 latach Rewolucji "dającej ludziom godność", fot. MaW

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House