Historia Kuby
Kalendarium
Gospodarka
Ustrój Kuby
Matka Boska Miłosierna z El Cobre – patronka Kubańczyków
Transport publiczny na Kubie
Informacje turystyczne
  Kubańskie cygara
  Kuba - nasi starzy znajomi, czyli rzecz o wspinaczce.
Mity o Kubie
Kuba - Unia Europejska
 














 
Rysunki kubańskich dzieci
 
Trinidad
 
Cuba libre - marzenie czy rzeczywistość? Gdansk, 1 X 2010
    2012-05-08
Meble IKEA i kubańska siła robocza

    2012-05-03
Dysydent zwolniony warunkowo

    2012-04-27
Facebook marzeniem młodych Kubańczyków

Strona główna  » Wiadomości ogólne » Kuba - nasi starzy znajomi, czyli rzecz o wspinaczce                 
Kuba - nasi starzy znajomi, czyli rzecz o wspinaczce

  Xymena Dyduch i Juan Galera

Kiedy myślimy o Kubie wspinaczka nie jest pierwszym skojarzeniem, które przychodzi nam na myśl. Kojarzymy ten kraj z jednym z ostatnich reżimów komunistycznych - ewentualnie z nowym celem turystycznym, głównie dzięki nowootwartym kurortom.

Po upadku systemu komunistycznego w Europie Kuba została odcięta od ważnego źródła pomocy, jakim był Związek Radziecki, a także od rynku, który kupował produkty kubańskie - głównie owoce cytrusowe. Może pamiętamy jeszcze cierpki smak kubańskich grejpfrutów, które pojawiały się w okolicach świąt na naszych półkach sklepowych w latach 80-tych. Sami Kubańczycy wspominają z rozrzewnieniem starą przyjaźń polsko-kubańską, studia w Polsce, polski przemysł motorowy - Fiat 126 p i motocykl MZ, które do dziś jeżdżą po kubańskich drogach.

Dojazd na Kubę jest możliwy tylko praktycznie drogą lotniczą. Istnieją bezpośrednie połączenia do Hawany z głównych miast europejskich, w tym z Frankfurtu, Moskwy czy Madrytu. My jechaliśmy na wyspę z Meksyku liniami Mexicana.

Koszt około 1200-1400 zł na osobę Meksyk-Hawana. Mówiono nam, że dobrą opcją jest wykupić wycieczkę na wyspę, ponieważ wtedy mamy tańszy przelot i zapewniony hotel, a zawsze można się wybrać na wycieczkę w inny zakątek wyspy. Po przylocie na lotnisko odbywa się odprawa celna, którą przechodzi się bez problemów, każdemu robione jest zdjęcie.

Na Kubie cudzoziemców i miejscowych traktuje się inaczej na wszystkich płaszczyznach. Po pierwsze cudzoziemcy powinni kupować w walucie tzw. zamienianej [peso convertible – przyp. red] i w sklepach, gdzie za tę walutę można nabyć produkty. W ślad za pieniądzem idą osobne hotele, transport oraz nawet wydzielone dla turystów plaże, gdzie zwykły Kubańczyk nie ma wstępu. Należy wykazać się czujnością i sprytem po to, aby niekoniecznie przepłacać tam gdzie jest możliwość skorzystania z publicznego transportu albo lokalnego sklepu - oszczędności mogą być 10-krotne. Prosty przykład jak można zaoszczędzić to przejazd z lotniska do centrum Hawany.

Na lotnisko oficjalnie nie dojeżdża żaden autobus i turystów informuje się, że należy wziąć taksówkę, która kosztuje ok.20 CUC (Peso Cubano Convertible), czyli odpowiednik 20-25 Euro. Jest to dość wygórowana cena zważywszy na to, ze centrum Hawany jest tylko kilka km dalej.

Dla tych, którzy nie chcą płacić takiej ceny, jest możliwość skorzystania z autobusu, który przewozi pracowników lotniska i autobusem tym można dojechać za darmo do głównej szosy prowadzącej do miasta. Wszystko zależy od tego czy kierowca służbowego autobusu nas wpuści. My mieliśmy szczęście, ale też dzięki temu, że udało się nam poznać na przystanku miłego Kubańczyka, który nam towarzyszył przy wsiadaniu do autobusu. Na głównej szosie do Hawany można wsiąść już spokojnie do autobusu miejskiego-przegubowca i za 1 peso cubano, czyli lokalną monetę dojechać do centrum. Oficjalnie turyści nie powinni płacić w lokalnej walucie, która jest warta 10 razy mniej niż waluta dla cudzoziemców (CUC), ale warto kupować w miejscach gdzie przyjmuje się peso cubano, bo wtedy wszystko jest 10 razy tańsze.

Takie miejsca to zwłaszcza targowiska pod gołym niebem (mercados agropecuarios) i małe piekarnie, gdzie zaopatrują się miejscowi.

Jeżeli chodzi o zakwaterowanie to niestety jest ono bardzo drogie, z tego względu, ze hotele są bardzo drogie, a ich standard nie zawsze odpowiada cenie -coś jak stare hotele za PRL-u wyceniane jak Qubusy, a prywatne kwatery są reglamentowane przez państwo i oficjalna cena wynosi 25 CUC, tzn. więcej niż 25 euro od osoby. Można się targować, ale to już zależy od osobistych umiejętności.

 

Jeżeli chodzi o transport to istnieje alternatywny transport dla turystów tzw. linea azul (niebieska linia) składająca się z floty chińskich nowoczesnych autobusów kursujących miedzy głównymi ośrodkami miejskimi. Dojazd z Hawany do Viñales to około 4 godz. a koszt kolo 14 CUC na osobę, a więc znów ceny europejskie. Na pewno istnieją autobusy lokalne, które przewożą np. pracowników do zakładów pracy, ale miejscowi mówili nam, ze przy ogólnym kryzysie zostały one polikwidowane. Gdy podjedliśmy próbę dostania się do takiego robotniczego autobusu w Viñales, kierowca po prostu nas nie wpuścił.

 

Wspinaczka nie jest na Kubie rozpieszczana przez system Fidela Castro - nie przynosi żadnych zysków dla państw a- i jako nieolimpijska dziedzina sportu, jest uznana za nielegalną. Wspólnota wspinaczkowa na wyspie to około 30 zapaleńców, wywodzących się głównie ze środowisk speleologów. Prekursorem wspinaczki na Kubie jest Armando Menocal, Amerykanin z kubańskimi korzeniami, który w latach 90-tych przybył do miejscowości Viñales, w rolniczym rejonie na północy kraju i rozpoczął wytyczanie dróg. On także założył stronę internetową www.cubaclimbing.com. Aktywnie włączyli się w popularyzację wspinaczki na Kubie Kanadyjczycy - wielu Kubańskich wspinaczy wyemigrowało do tego kraju - w tym największa sława Anibal Fernandez. To właśnie Kanadyjczycy wydali poprzez Wydawnictwo Quickdraw jedyny książkowy przewodnik wspinaczkowy po Kubie. W przewodniku tym opisanych jest 140 dróg, głównie otwartych przez Kubańczyków i Kanadyjczyków. Jako ciekawostkę należy zauważyć, że jedna z dróg została wytyczona przez nieznanego polskiego wspinacza - droga ta o trudności 6a została nazwana niechlubnie „La mierda”. Niewątpliwie warto by było zidentyfikować polskiego wspinacza, który otworzył tę drogę kilka lat temu i uzupełnić polskim nazwiskiem. W pamięci Yarobisa - aktualnie najsilniejszego kubańskiego wspinacza i jednocześnie popularyzatora Viñales - niezidentyfikowany polak „el polaco”, był to silny mężczyzna o ogolonej głowie.

Wspinaczka na Kubie koncentruje się w rejonie Doliny Viñales, gdzie wapienne wzgórza pokryte bujną roślinnością otaczają miejscowość wypoczynkową o tej samej nazwie. W języku lokalnym wzgórza te nazywane są Mogotes i ich charakterystyczną cechą są formy wapienne jak stalaktyty i stalagmity, które najczęściej występują w jaskiniach, a tutaj tworzą zbocza gór o bajkowych kształtach.

W rejonie tym każdy wspinacz znajdzie dla siebie coś atrakcyjnego ze względu na zróżnicowany stopień trudności dróg i dobrej jakości skały. Można uprawiać tu wspinanie sportowe jak i znaleźć drogi o kilku (najczęściej 2 lub 3) wyciągach. Dostęp do większości sektorów nie jest skomplikowany, można dostać się do nich na piechotę z miasteczka, do innych można dojechać zbiorową taksówką.

Drogi są co do zasady dobrze zabezpieczone, w niektórych sektorach należy zwrócić uwagę na stare lub zniszczone warunkami atmosferycznymi zabezpieczenia.

Trudno polecić jakąś drogę w szczególności, gdyż większość z nich (140 w 2010) jest bardzo atrakcyjna, jednakże jest jedna droga, która wyróżnia się pośród innych . To droga zwana Mucho Pumpito (Dużo pompowania lub dużo pakowania)

Znajduje się w sektorze Boveda de las Españolas (Sklepienie Hiszpanek). Sklepienie Hiszpanek, dlatego, że Amerykanie wspinający się tam po raz pierwszy na końcu drogi ze zdziwieniem znaleźli stare ringi - okazało się, że drogę tę otworzyły kilka lat wcześniej dwie Hiszpanki. Jest to droga o trudności 6 b, północna (przez co dająca schronienie przed tropikalnym słońcem) i w miarę osiągania wysokości rozciąga się przed nami widok oceanu. Droga składa się z trzech wyciągów o narastającej trudności 6a+,6b i 7a. Nie zrobiliśmy ostatniego wyciągu, ale dwa pierwsze będą dla wielu wspinaczy jedną z najlepszych dróg w tej trudności. Bardzo dużo chwytów i narastająco stopniowo przechylenie, także warto zachować siły na końcówkę.

Do sektora Hiszpanek można dojechać autobusem turystycznym z Viñales, który zostawi nas 30 min marszu po asfalcie.           

I na koniec-jadąc na Kubę, warto pomyśleć o jakimś małym sprzętowym podarunku dla Kubańczyków, którzy, tylko w ten sposób mogą liczyć na zdobycie czegoś ze sprzętu.

 

 
Polecane strony internetowe:
www.cubaclimbing.com – wydanie książkowe znajduje się w domu Oscara na ulicy Adela Azcuy nº 43, w Viñales.
www.escaladaencuba.com -strona prowadzona przez Yarobisa-najbardziej aktywnego wspinacza na Kubie.

 

   powrót na górę strony                 
   
© 2006 Solidarni z Kubą Projekt i wykonanie: EPOX Interactive Media House